piątek, 20 września 2013

Roz.3

Rano obudziły mnie jakieś krzyki i tuczące się szkło. Popatrzyłam na zegarek i była godzina 8.40...Która?! Oni kurwa nie mają co robić?!
Wyszłam na korytarz i zobaczyłam stolik leżący na ziemi i rozbity wazon. Nie podobało mi się to, więc poszłam obudzić Niall. Kiedy wreszcie udało mi się go dobudzić, poszedł razem ze mną do salonu, gdzie dochodziły krzyki.
Na łóżku leżał Zayn, Louis i Liam i chowali się za poduszkami przed jakimś kolesiem z brązowymi włosami.
-Co wy robicie i co to za koleś?-zapytałam. W tym momencie nie znany mi osobnik odwrócił się twarzą do mnie i okazało się, że był to Harry tylko z prostymi włosami.
-A to pod żelazko wpadłeś?-zapytałam przez śmiech, na co wszyscy obecni się zaśmiali oprócz Harrego, który mnie zabijał wzrokiem.
-Nie! Tylko ta trójka debili znowu wyprostowała mi w nocy włosy!-krzyknął i rzucił się na Liama, który był najbliżej niego.
-Wiecie co i mnie nie zawołać?-pożalił się Horan.
-Sorry stary Ciebie się dobudzić nie dało. Próbowaliśmy.-krzyknął Zayn uciekając do kuchni. Za Zaynem biegł Louis, tylko ten nie wpuszczony już do kuchni, schował się za mnie.
-Jeśli chcesz mnie dorwać to najpierw musisz pokonać mojego ochroniarza!-wydarł się Lou.
-Co?-i właśnie w tym momencie Harry do nas podszedł, podniósł mnie i odstawił pół metra dalej.
-Szybko poszło.-stwierdził Lou i rzucił się w kierunku schodów a zaraz za nim Loczek.
Chciałam wejść do kuchni, jednak coś blokowało drzwi.
-Harry Edwardzie Styles, odsuń się od tych drzwi!-Zayn wydarł się tak głośno, że aż podskoczyłam.
-Zayn debilu, to ja! Wpuść mnie!-krzyknęłam.
-O nie! pewnie za Tobą gdzieś jest ten człowiek chcący zemsty.
-Nie ten człowiek rzucił się w pogoń za królem marchewek, wpuść mnie!
Zayn nie pewnie otworzył mi drzwi i szybko wciągnął mnie środka i znowu je zablokował.
-Debile.-skomentowałam.
Zaczęłam sobie robić śniadanie, kiedy nagle przez okno wskoczył Harry i zaczął gonić Zayna wokół stołu.
Boże, czemu ja?! Tyle ludzi na tym bożym świecie i akurat ja?
Kiedy już Harry zemścił  się na całej trójce, stwierdziliśmy, że pójdziemy na zakupy.  Niall się uparł na kupno mi telefonu, a ja Louis, Harry, Zayn i Liam, jak zobaczyli moje ubrania, to wyrzucili je do kosza i stwierdzili, że muszą mi kupić coś w czym można się pokazać na ulicy...
Kiedy wysiedliśmy przed galerią, zostaliśmy osaczeni przez paparazzi i rozwydrzone fanki. Zapomniałam, że przyjaźnie się z gwiazdami...
Louis i Liam, przygarnęli mnie między sie i próbowali zakryć moją twarz, żeby jej nie było widać i uchronić mnie przed zdjęciami, bo mimo wszystko nie chciałam zobaczyć się na okładce jakiejś gazety jutro rano albo i nawet dziś.
W końcu udało nam się wejść do galerii, najpierw poszliśmy do sklepu z telefonami po telefon. Nie chciałam naciągać Irlandczyka na koszty, więc wybrałam najtańszy telefon jaki był, ten jednak gdy zobaczył mnie z nokią w rękach stwierdził, że oszalałam i kupił mi i Phona 5. Oczywiście się sprzeciwiałam ale nic mi to nie dało. Teraz przyszedł czas na ubrania.
Jako pierwszy poszedł Harry, oczywiście ilość rzeczy, którą sobie ja wybrałam a on mi, różniła się kolosalnie, ale cytując go "Ja płacę, ja decyduje ile" nie miałam nic do powiedzenia...
Harry: http://stylistki.pl/harry-shop-for-me-364080/
Potem przyszedł czas na Liama ten jedyny pozwolił mi wybrać co chcę, choć i tak dorzucił parę rzeczy od siebie...
Liam:  http://stylistki.pl/liam-for-me-364082/
Louis był następny. On i Zayn najbardziej zaszaleli. Wgl nie zwracali uwagi na moje sprzeciwy, tylko przynosili mi ubrania i kazali przymierzać i wszystko co im się podobało i na mnie też dobrze wyglądało lądowało w koszyku.
Louis: http://stylistki.pl/this-is-from-lou-364086/
Zayn: http://stylistki.pl/from-zayn-364096/
Oczywiście, że pół mojej szafy teraz to obcasy nie bardzo mi się podobało, ale no przecież nie miałam nic do powiedzenia. W sumie nazbierało się 19 reklamówek i trochę trudno było je zanieść i przepychać się między paparazzi i fankami i do tego zasłaniać moją twarz, ale chyba daliśmy radę.
Po powrocie do domu zauważyłam, że jacyś faceci z domu wychodzą.
-Louis, co to za ludzie?-zapytałam wskazując ich palcem.
-Od remontu.-odpowiedział, krótko i zaczął zbierać reklamówki z auta. Chciałam chłopakom pomóc z reklamówkami, ale kazali mi iść do domu zrobić miejsce w przedpokoju na nie.
Kiedy już wszystkie reklamówki zostały wniesione, Liam zawiązał mi oczy i zaczął prowadzić mnie po schodach. Nie chciał powiedzieć o co chodzi i trochę mnie to przerażało. Chłopak wprowadził mnie do jakiegoś pokoju a za nim weszła reszta. Dopiero po zamknięciu drzwi pozwolili mi zdjąć opaskę.
Kiedy ją zdjęłam moim oczom ukazał się taki widok.
Z wrażenie zaniemówiłam.
-Podoba się?-zapytał uśmiechnięty Harry.
-Bardzo! Dziękuję Wam, jesteście wspaniali!-krzyknęłam i rzuciłam się na każdego z chłopaków osoba i ich przytuliłam.
Po lewej stronie znajdowały się dwie pary drzwi, jedne do łazienki z czarnego marmuru i do garderoby, w której znajdowały się jeszcze jakieś nowe ubrania.
-Chłopcy... skąd tu się wzięły te ubrania i wgl kiedy Wy to zrobiliście.?-zapytałam.
-Ubrania są od naszych dziewczyn, a pokojem one się zajęły kiedy my byliśmy na zakupach.-powiedział Zayn, uśmiechając się.
-Podziękujcie im ode mnie.-uśmiechnęłam się szeroko.
-Raczej sama będziesz miała okazję to zrobić.-stwierdził Niall, siadając na moim nowiutkim łóżku.
-Kiedy?-zapytałam.
-Dzisiaj mają przyjść.-powiedział Harry dołączając do Nialla.
-Dobra, chłopaki chodźcie po reklamówki, bo Viv, raczej sama ich nie wniesie tutaj.-zaśmiał się Liam. Po chwili już rozpakowywałam ubrania do garderoby. Kiedy kończyłam do pokoju wszedł Niall z Harrym.
-Hej Viv, jedziemy do sklepu po jedzenie. Chcesz coś?-zapytał Niall.
-Nie, dzięki.-posłałam im szczery uśmiech, który odwzajemnili.
Po dwóch godzinach wrócili. Poszłam z nimi do kuchni pomóc rozpakowywać zakupy i przy okazji pomóc Harremu w gotowaniu obiadu i kolacji na dzisiaj.
-Jak tam życie mija?-zapytał się Harry.
-No powiem Ci, że wspaniale. W ciągu dwóch dni zyskałam wspaniałych przyjaciół. Nawet z nimi zamieszkałam.-powiedziałam z uśmiechem.
-A to szczęściarze.-zaśmiał się Loczek.
Niestety brakło nam ziemniaków, więc zmuszeni byliśmy iść do sklepu. A, że znajdował się on niedaleko to postanowiliśmy iść na piechotę. Przez pierwsze 10 minut drogi śmialiśmy się. Gdyby ktoś nas nie znał mógłby stwierdzić, że jesteśmy parą, ponieważ Harry szedł przytulając mnie do siebie. Kiedy mieliśmy skręcać, zza zakrętu wyłonili się paparazzi i zaczęli robić nam zdjęcia. Harry próbował zakryć mi twarz. Sama też próbowałam się zasłonić włosami, ale za późno zareagowaliśmy, także dałam sobie spokój i Harrego też poprosiłam, żeby się nie męczył bo i tak jest za późno.
Fotoreporterzy towarzyszyli nam do samego warzywniaka. W drodze powrotnej zresztą też.
Jak tylko przekroczyliśmy próg domu, Harry zaczął mnie przepraszać i uświadomił mi, że jutro zostanę okrzyknięta jego dziewczyną.
Wróciliśmy do przyrządzania obiadu, gdy ktoś zadzwonił do drzwi. Harry to zignorował więc ja też postanowiłam tak zrobić. Chwilę później w kuchni zjawił się Zayn informując nas, że Paul chce z nami rozmawiać. Nie ukrywam, że zarówno mnie jak i Harrego zdziwił fakt, że ich manager chce rozmawiać również ze mną.
-Witaj Vivien, nazywam się Paul jestem managerem chłopców. W internecie już pojawiły się Wasze zdjęcia z wycieczki do warzywniaka. Jak się pewnie domyślacie, Viv została okrzyknięta dziewczyną Harrego. Już nawet wiedzą jak się nazywasz i skąd jesteś. Myślę chłopcy, że dobrze wiecie, że nie opłaca się nawet demotywować tych plotek bo i tak nam to nic nie da. I tu mam do Ciebie prośbę Vivien. Czy mogłabyś przez jakiś czas udawać dziewczynę Harrego?-zapytał mnie nagle Paul.
-To jest konieczne?-zapytałam.
-Na tą chwilę niestety tak. Fanki już zakładają Wasze fan cluby,  już jesteście w trendsach na TT. Sytuacja tego wymaga.-stwierdził Paul.
-No dobrze.-zgodziłam się.
-Dziękuję Viv. Teraz musicie wychodzić razem, robić sobie zdjęcia i dodawać na swoje konta na portalach społecznościowych i inne dziadostwa.-wyjaśnił nam Paul, po czym opuścił posiadłość chłopców.
-Wiedziałem, że to się tak skończy. Przepraszam Viv.-jęknął Harry.
-Daj spokój, już nic nie poradzimy. Chodź dokończyć tą kolacje i obiad.-westchnęłam i poszłam w stronę kuchni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz