Siedziałam z kubkiem herbaty w rękach w salonie, wokół mnie siedzieli chłopaki i próbowali mnie jakoś pocieszyć. Czekałam tylko na to aż przyjdzie Ronnie, chciałam wiedzieć o co chodził. Kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi, jako pierwsze zerwałam się z łóżka żeby otworzyć. Podeszłam do drzwi w towarzystwie zdziwionych wzroków chłopaków, bo jeszcze nigdy mi się nie zdarzyło, żebym szła otworzyć drzwi. Stanęłam przy drzwiach wzięłam głęboki oddech i nacisnęłam klamkę, otwierając przy tym drzwi naszemu gościowi.
-Hej, Viv. Tak strasznie przepraszam, mogłem zagadać później, albo w ogóle! Gdyby nie to, to by żadnej afery teraz nie było!-zaczął mnie przepraszać.
-Spokojnie. Wszystko jest ok. To nie Twoja wina. Oni zawsze znajdą jakiś temat żeby komuś zniszczyć życie, i teraz padło na mnie. Harry i reszta chcą zrobić twitcama, żeby to wszystko wyjaśnić. Wszystko powinno być dobrze jeszcze dzisiaj.
-Mogę z Wami zrobić tego twitcama? W końcu moja wina też w tym jest.
-Jasne, że możesz. Dziękuję.-przytuliłam chłopaka, a raczej mężczyznę, i poszliśmy do reszty, która dalej siedziała w salonie i przeglądała twittera.
-Siema.-przywitał się Ronnie.
-Siieeemaa.-odpowiedział mu cały zespół.
-Słyszałem, że macie robić twitcama, mogę Wam się wpieprzyć do niego-zapytał Ronnie.
-Jasne stary, tylko, że jesli chcemy go robić to już by się przydało zacząć, bo od dwóch godzin twitujemy o tym na tt.-powiedział Liam.
Zayn poszedł po swojego laptopa, a chłopaki wraz z Ronniem usadowili się na łóżku, a ja na przeciwko na fotelu. Lou zalogował się na oficjalne konto zespołu na tt, i zaczął robić te różne dziwne rzeczy kiedy się robi twitcama.
-Sieeeemaaa!!!!-krzyknęli wszyscy na raz.
-Jak pewnie znaczna większość z Was wie, dziewczyna Harrego jak i nasza przyjaciółka Viv, była razem z nami na gali, i spędziła czas razem z Ronniem Radke z Falling in Reverse i Niallem Horanem. Pojawiły się plotki o tym, że Vivien zdradza Harrego z którymś z chłopaków-zaczął Louis.
-Jeśli słuchaliście uważnie to słyszeliście, że to są najzwyklejsze plotki. Viv z Harrym są razem szczęśliwi i bardzo się kochają więc żadne z nich nie ma powodu do tego aby zdradzać drugą osobę.-powiedział Zayn.
Nagle zaczęło przybywać coraz więcej wiadomości do chłopaków i przynajmniej ja nie zauważyłam ani jednego pozytywnego komentarza na swój temat. Łzy zaczęły spływać mi po policzkach co zauważył Niall.
-STOP!-krzyknął, na co wystraszona podskoczyłam.
-Nie znacie Viv, a wyzywacie ją właśnie od dziwek, suk itp. Ogarnijcie to. Ranicie nie tylko ją, ale i każdego z nas tymi wyzwiskami pod jej adresem. Vivien to nasza przyjaciółka, która przeszła dużo w życiu i jestem pewien, że sytuacja w której ją teraz stawiacie nie jest dla niej ani przyjemna ani łatwa, więc dajcie sobie spokój. Jakbyście się czuły gdybym teraz ja albo któryś z chłopaków zaczął wyzywać jedną z Was? Nie zbyt fajnie nie? Tak więc, jeśli Wy byście się nie czuły z tym dobrze, to dajcie Vivien spokój, bo Wasza zazdrość jeśli można to tak nazwać jest bezpodstawna. Dziękuję, dobranoc.-powiedział zdenerwowany Niall.
Nagle wszystkie komentarze stały się pozytywne i wszystkie dziewczyny zaczęły mnie przepraszać, co nie powiem było miłym zaskoczeniem.
Po godzinie Ronnie poszedł do domu, a pół godziny później chłopacy skończyli twitcama.
Never Ending Story
czwartek, 16 stycznia 2014
czwartek, 2 stycznia 2014
Roz.7
Kiedy się przygotowałam postanowiłam zejść już na dół. Kiedy zeszła zobaczyłam siedzących na łóżku chłopaków.
-Dłużej się nie dała?-zapytał Louis.
-No wiesz, skoro o tym mowa to się dało, bo mi się makijaż nie udał i bardzo chętnie wrócę na górę, aby go zmyć i pomalować się od nowa.-powiedziałam wzruszając ramionami.
-NIE!!-krzyknęli wszyscy razem.
-Okeey...-powiedziałam i usiadłam obok Liama.
-Za 5 minut przyjedzie limuzyna, więc chodźmy się ubrać.-powiedział Liam podając mi rękę.
Tak jak Liam powiedział po 5 minutach pojawiła się limuzyna, a w limuzynie była już Danielle, Eleanor i Perrie. Wsiedliśmy wszyscy i ruszyliśmy w kierunku miejsca odbycia się gali.
-To jaki plan?-zapytała El.
-Najpierw idziemy na ściankę, potem wchodzimy na salę a reszta się okaże.-powiedział Harry
-Nie żeby coś, ale co to jest ta ścianka??-zapytałam.
-Tam, gdzie pozujesz do zdjęć, rozmawiasz z prowadzącymi.-wyjaśnił mi Niall.
-Ło boże, wy ode mnie oczekujecie, że ja pójdę pozować do zdjęć??
-No tak.-powiedział Zayn.
Po 10 minutach jazdy dojechaliśmy na miejsce gali. Wysiadaliśmy parami. Najpierw Zayn i Pezz potem Lou i El, po nich Liam i Danielle, ja i Harry a na końcu Niall. Poszliśmy pod tą ściankę zrobili nam zdjęcia i oczywiście każdy reporter pytał się Hazzy kim jestem, ale ani on ani ja nie odpowiadaliśmy na pytania.
W końcu mogliśmy wreszcie wejść na salę i zając nasze miejsca. Siedziałam między Harrym a Niallem, co mi wcale nie przeszkadzało. Za chwilę zaczęli się zjawiać inni goście i zajmowali swoje miejsca. Zostało jeszcze 5 min przed rozpoczęciem gali, a stół, który był obok mnie jeszcze był pusty, zaciekawiona zapytałam się Nialla kto ma tam siedzieć, ten odpowiedział mi, że zespół Falling in Reverse. Nie wyobrażaci sobie nawet mojej miny.
-Viv! Viv! Vivien! No kurwa!-próbował się ze mną porozumieć Niall, ale ja nie kontaktowałam, bo byłam bardzo szczęśliwa, że przy stole obok MNIE ma siedzieć mój lubiony zespół.
-Vivien kurwa mać!-krzyknął mi Niall do ucha.
-Co?!
-Nareszcie się odezwałaś bo już...-nie dałam mu powiedzieć bo na sale wszedł Ronnie Radke a za nim reszta jego zespołu. Zaczęłam szarpać Harrego i Nialla za rękawy i mówić im, że chce ich poznać, a ci zamiast mi pomóc ich poznać tylko się ze mnie śmiali i mi w końcu nie pomogli.
Gala się zaczęła, na scenie już była Miley Cyrus, Robin Thicke, Rihanna, Eminem, Taylor Swift, The Wanted, Lana Del Rey i 5SOS. W końcu nadeszła pora na kategorię gdzie byli nominowani chłopcy. Na scenę wyszła Beyonce wraz z Justinem Biberem.
-A nagrodę za największy międzynarodowy debiut ostatnich 5 lat otrzymuje...-zaczął Justin.
-ONE DIRECTION!!!!!-krzyknęła głośno Beyonce.
Chłopcy zaczęli skakać z radości, każdego z nich przytuliłam i im pogratulowałam. One Direction poszli odebrać nagrodę a ja siedziałam i dumnie na nich patrzyłam, kiedy usłyszałam, że ktoś się mnie o coś pyta.
-Ty jesteś Vivien Johnson? Dziewczyna Harrego Stylesa?-zapytała się mnie osoba z tyłu. Kiedy się odwróciłam zobaczyłam, że to pytanie zadał mi sam Ronnie Radke!!!
-T..tak.-odpowiedziałam nie śmiało.
-Miło mi Cię poznać, mam na imię Ronnie. Jestem wokalistą Falling in Reverse.-uśmiechnął się do mnie i podał mi rękę.
-Wiem, jestem waszą fanką.-odpowiedziałam ledwo słyszalnie, ale na tyle aby mój rozmówca mógł mnie usłyszeć.
-To zaszczyt, że taka piękna dziewczyna jak ty, lubi naszą muzykę.-lekko sie zarumieniłam na te słowa.
-Bez przesady, nie znowu taka piękna. Przeciętna.-zaśmiałam się lekko.
-Kłóciłbym się na ten temat. Jak to jest być dziewczyną najbardziej rozchwytywanego chłopaka na świecie?-zapytał się mnie, uśmiechając się do mnie ciepło.
-No łatwo nie jest bo wszędzie za tobą chodzą paparazzi, ale aż tak źle to nie jest.
-Pierwsze miesiące są najgorsze, ale potem już jest lepiej.
Rozmawialiśmy jeszcze przez chwilę, kiedy przyszli chłopaki z nagrodą.
-Gratuluję chłopaki.-powiedział do nich Ronnie i z każdym przybił piątkę.
-Dzięki Ronnie. To co kiedy jakiś wspólny kawałek?-zapytał Zayn zajmując swoje miejsce.
-No wiesz, co prawda nasz manager miał do was dzwonić, ale trudno. Szykujemy nową płytę i mamy jeden kawałek, który chcemy z wami nagrać.
-To wspaniale.-powiedział Li.
Gala trwała jeszcze dwie godziny, po którym mogliśmy spokojnie wrócić do domu. Jak wróciliśmy to każdy poszedł padnięty do swojego pokoju spać.
Rano obudził mnie Lou i Zayn dobijając się do moich drzwi.
-Viv! Viv! Viv!!Wstawaj!- krzyknął Zayn.
-WAKE UP!!!!!!-wydarł się jeszcze głośniej Louis.
-Co wy do jasnej cholery ode mnie chcecie o godzinie 11.00?!
-No bo wiesz... Głodni jesteśmy...-powiedział Lou.
-I?- zapytałam nie bardzo wiedząc do czego zmierza.
-I pomyśleliśmy, że nam zrobisz.-powiedział Zayn.
-Ygh, normalnie jak małe dzieci. Dobra za chwilę wam przyjde zrobić tylko się ubiorę.
Tak szybko jak tu wparowali tak szybko wyszli. Poszłam do łazienki się trochę ogarnąć i zeszłam na dół, żeby zrobić im to jedzenie. Chłopacy siedzieli i oglądali telewizję, nawet nie usłyszeli kiedy weszłam. Poszłam do kuchni i zaczęłam robić stertę kanapek z nutellą. Kiedy skończyłam, weszłam z talerzem do salonu gdzie chłopcy oglądali jakiś program plotkarski.
-Sławny zespół One Direction, pojawił się wczoraj na gali Tenn Choice Awards, gdzie zgarnęli jedną z głównym nagród. Każdy z chłopaków przyszedł w towarzystwie swojej dziewczyny, oprócz wspaniałego Nialla Horana. Z Harrym Stylesem przyszła jego dziewczyna Vivien Johnson, która jak widać na zdjęciach i urywkach z gali bardzo dobrze bawiła się bez swojego chłopaka. Dziewczyna całą galę spędziła w towarzystwie Nialla Horana i Ronniego Radke z zespołu Falling in Reverse. Czy Vivien wykorzystała Harrego w celu zdobycia rozgłosu i zbliżeniu się do Horana? Jaką rolę w tym wszystkim odgrywa Radke? Czy szykuje się nowy romans? Na naszej stronie internetowej znajdziecie więcej szczegółów dotyczącej tej sprawy.-skończyła mówić prezenterka w telewizji.
-Co to miało być?-zapytał zdezorientowany Zayn.
-Sama nie wiem...-powiedziałam i wszyscy spojrzeli w moją stronę.
-Viv, tak mi przykro, teraz przeze mnie będą się pojawiać o Tobie nowe plotki.-powiedział przepraszająco blondasek.
-Trzeba to jakoś wyjaśnić, bo za chwile zacznie się piekło.-stwierdził szybko Harry.
-Coś mi się zdaje, że piekło już się rozpętało...-powiedział Louis podając Harremu telefon.
-O kurwa...-powiedział Zayn, Niall i Harry kiedy popatrzyli na ekran.
-Co się stało?-zapytałam, wyjmując telefon z kieszeni, w celu wejścia na tt, ale Liam zabrał mi telefon.
-Ejj no!!-zaprotestowałam.
-Uwierz mi Viv, nie chcesz tego widzieć, to jest wredne co zrobiły.-powiedział Li.
-Podeszłam do Harrego, który dalej trzymał telefon Louisa i to co zobaczyłam przerosło moje oczekiwania. W trendsach pojawiły się takie akcje jak #VivienJohnsonIsFuckinBitch #VivienWeWantYourDead #WeHateYouVivien #JohnsonYouGonnaDie to były w sumie te najdelikatniejsze, bo wszystkie pozycje w światowych były zajęte przez takie oto hasztagi (nie wiem jak to się pisze).
-Auć.-powiedziałam ze łzami w oczach.
-Viv, nie przejmuj się zrobimy twitcama i wszystko wyjaśnimy.-przytulił mnie Louis.
W tym samym czasie do Hazzy zadzwonił telefon.
-Dzwonił Ronnie, wieczorem tutaj wpadnie.-powiedział Harry, uśmiechając się delikatnie w moją stronę.
__________________________________________________________________________________
Szczerze? Nie podoba mi się ten rozdział, totalna klapa... Ale cóż...
Kochani! Z okazji Nowego Roku chciałam Wam życzyć, żeby spełniły się w nim Wasze marzenia, i żeby był pełen sukcesów. xoxox
To jest zespół Falling in Reverse jeśli ktoś nie zna. Chłopak na środku to Ronnie Radke.
-Dłużej się nie dała?-zapytał Louis.
-No wiesz, skoro o tym mowa to się dało, bo mi się makijaż nie udał i bardzo chętnie wrócę na górę, aby go zmyć i pomalować się od nowa.-powiedziałam wzruszając ramionami.
-NIE!!-krzyknęli wszyscy razem.
-Okeey...-powiedziałam i usiadłam obok Liama.
-Za 5 minut przyjedzie limuzyna, więc chodźmy się ubrać.-powiedział Liam podając mi rękę.
Tak jak Liam powiedział po 5 minutach pojawiła się limuzyna, a w limuzynie była już Danielle, Eleanor i Perrie. Wsiedliśmy wszyscy i ruszyliśmy w kierunku miejsca odbycia się gali.
-To jaki plan?-zapytała El.
-Najpierw idziemy na ściankę, potem wchodzimy na salę a reszta się okaże.-powiedział Harry
-Nie żeby coś, ale co to jest ta ścianka??-zapytałam.
-Tam, gdzie pozujesz do zdjęć, rozmawiasz z prowadzącymi.-wyjaśnił mi Niall.
-Ło boże, wy ode mnie oczekujecie, że ja pójdę pozować do zdjęć??
-No tak.-powiedział Zayn.
Po 10 minutach jazdy dojechaliśmy na miejsce gali. Wysiadaliśmy parami. Najpierw Zayn i Pezz potem Lou i El, po nich Liam i Danielle, ja i Harry a na końcu Niall. Poszliśmy pod tą ściankę zrobili nam zdjęcia i oczywiście każdy reporter pytał się Hazzy kim jestem, ale ani on ani ja nie odpowiadaliśmy na pytania.
W końcu mogliśmy wreszcie wejść na salę i zając nasze miejsca. Siedziałam między Harrym a Niallem, co mi wcale nie przeszkadzało. Za chwilę zaczęli się zjawiać inni goście i zajmowali swoje miejsca. Zostało jeszcze 5 min przed rozpoczęciem gali, a stół, który był obok mnie jeszcze był pusty, zaciekawiona zapytałam się Nialla kto ma tam siedzieć, ten odpowiedział mi, że zespół Falling in Reverse. Nie wyobrażaci sobie nawet mojej miny.
-Viv! Viv! Vivien! No kurwa!-próbował się ze mną porozumieć Niall, ale ja nie kontaktowałam, bo byłam bardzo szczęśliwa, że przy stole obok MNIE ma siedzieć mój lubiony zespół.
-Vivien kurwa mać!-krzyknął mi Niall do ucha.
-Co?!
-Nareszcie się odezwałaś bo już...-nie dałam mu powiedzieć bo na sale wszedł Ronnie Radke a za nim reszta jego zespołu. Zaczęłam szarpać Harrego i Nialla za rękawy i mówić im, że chce ich poznać, a ci zamiast mi pomóc ich poznać tylko się ze mnie śmiali i mi w końcu nie pomogli.
Gala się zaczęła, na scenie już była Miley Cyrus, Robin Thicke, Rihanna, Eminem, Taylor Swift, The Wanted, Lana Del Rey i 5SOS. W końcu nadeszła pora na kategorię gdzie byli nominowani chłopcy. Na scenę wyszła Beyonce wraz z Justinem Biberem.
-A nagrodę za największy międzynarodowy debiut ostatnich 5 lat otrzymuje...-zaczął Justin.
-ONE DIRECTION!!!!!-krzyknęła głośno Beyonce.
Chłopcy zaczęli skakać z radości, każdego z nich przytuliłam i im pogratulowałam. One Direction poszli odebrać nagrodę a ja siedziałam i dumnie na nich patrzyłam, kiedy usłyszałam, że ktoś się mnie o coś pyta.
-Ty jesteś Vivien Johnson? Dziewczyna Harrego Stylesa?-zapytała się mnie osoba z tyłu. Kiedy się odwróciłam zobaczyłam, że to pytanie zadał mi sam Ronnie Radke!!!
-T..tak.-odpowiedziałam nie śmiało.
-Miło mi Cię poznać, mam na imię Ronnie. Jestem wokalistą Falling in Reverse.-uśmiechnął się do mnie i podał mi rękę.
-Wiem, jestem waszą fanką.-odpowiedziałam ledwo słyszalnie, ale na tyle aby mój rozmówca mógł mnie usłyszeć.
-To zaszczyt, że taka piękna dziewczyna jak ty, lubi naszą muzykę.-lekko sie zarumieniłam na te słowa.
-Bez przesady, nie znowu taka piękna. Przeciętna.-zaśmiałam się lekko.
-Kłóciłbym się na ten temat. Jak to jest być dziewczyną najbardziej rozchwytywanego chłopaka na świecie?-zapytał się mnie, uśmiechając się do mnie ciepło.
-No łatwo nie jest bo wszędzie za tobą chodzą paparazzi, ale aż tak źle to nie jest.
-Pierwsze miesiące są najgorsze, ale potem już jest lepiej.
Rozmawialiśmy jeszcze przez chwilę, kiedy przyszli chłopaki z nagrodą.
-Gratuluję chłopaki.-powiedział do nich Ronnie i z każdym przybił piątkę.
-Dzięki Ronnie. To co kiedy jakiś wspólny kawałek?-zapytał Zayn zajmując swoje miejsce.
-No wiesz, co prawda nasz manager miał do was dzwonić, ale trudno. Szykujemy nową płytę i mamy jeden kawałek, który chcemy z wami nagrać.
-To wspaniale.-powiedział Li.
Gala trwała jeszcze dwie godziny, po którym mogliśmy spokojnie wrócić do domu. Jak wróciliśmy to każdy poszedł padnięty do swojego pokoju spać.
Rano obudził mnie Lou i Zayn dobijając się do moich drzwi.
-Viv! Viv! Viv!!Wstawaj!- krzyknął Zayn.
-WAKE UP!!!!!!-wydarł się jeszcze głośniej Louis.
-Co wy do jasnej cholery ode mnie chcecie o godzinie 11.00?!
-No bo wiesz... Głodni jesteśmy...-powiedział Lou.
-I?- zapytałam nie bardzo wiedząc do czego zmierza.
-I pomyśleliśmy, że nam zrobisz.-powiedział Zayn.
-Ygh, normalnie jak małe dzieci. Dobra za chwilę wam przyjde zrobić tylko się ubiorę.
Tak szybko jak tu wparowali tak szybko wyszli. Poszłam do łazienki się trochę ogarnąć i zeszłam na dół, żeby zrobić im to jedzenie. Chłopacy siedzieli i oglądali telewizję, nawet nie usłyszeli kiedy weszłam. Poszłam do kuchni i zaczęłam robić stertę kanapek z nutellą. Kiedy skończyłam, weszłam z talerzem do salonu gdzie chłopcy oglądali jakiś program plotkarski.
-Sławny zespół One Direction, pojawił się wczoraj na gali Tenn Choice Awards, gdzie zgarnęli jedną z głównym nagród. Każdy z chłopaków przyszedł w towarzystwie swojej dziewczyny, oprócz wspaniałego Nialla Horana. Z Harrym Stylesem przyszła jego dziewczyna Vivien Johnson, która jak widać na zdjęciach i urywkach z gali bardzo dobrze bawiła się bez swojego chłopaka. Dziewczyna całą galę spędziła w towarzystwie Nialla Horana i Ronniego Radke z zespołu Falling in Reverse. Czy Vivien wykorzystała Harrego w celu zdobycia rozgłosu i zbliżeniu się do Horana? Jaką rolę w tym wszystkim odgrywa Radke? Czy szykuje się nowy romans? Na naszej stronie internetowej znajdziecie więcej szczegółów dotyczącej tej sprawy.-skończyła mówić prezenterka w telewizji.
-Co to miało być?-zapytał zdezorientowany Zayn.
-Sama nie wiem...-powiedziałam i wszyscy spojrzeli w moją stronę.
-Viv, tak mi przykro, teraz przeze mnie będą się pojawiać o Tobie nowe plotki.-powiedział przepraszająco blondasek.
-Trzeba to jakoś wyjaśnić, bo za chwile zacznie się piekło.-stwierdził szybko Harry.
-Coś mi się zdaje, że piekło już się rozpętało...-powiedział Louis podając Harremu telefon.
-O kurwa...-powiedział Zayn, Niall i Harry kiedy popatrzyli na ekran.
-Co się stało?-zapytałam, wyjmując telefon z kieszeni, w celu wejścia na tt, ale Liam zabrał mi telefon.
-Ejj no!!-zaprotestowałam.
-Uwierz mi Viv, nie chcesz tego widzieć, to jest wredne co zrobiły.-powiedział Li.
-Podeszłam do Harrego, który dalej trzymał telefon Louisa i to co zobaczyłam przerosło moje oczekiwania. W trendsach pojawiły się takie akcje jak #VivienJohnsonIsFuckinBitch #VivienWeWantYourDead #WeHateYouVivien #JohnsonYouGonnaDie to były w sumie te najdelikatniejsze, bo wszystkie pozycje w światowych były zajęte przez takie oto hasztagi (nie wiem jak to się pisze).
-Auć.-powiedziałam ze łzami w oczach.
-Viv, nie przejmuj się zrobimy twitcama i wszystko wyjaśnimy.-przytulił mnie Louis.
W tym samym czasie do Hazzy zadzwonił telefon.
-Dzwonił Ronnie, wieczorem tutaj wpadnie.-powiedział Harry, uśmiechając się delikatnie w moją stronę.
__________________________________________________________________________________
Szczerze? Nie podoba mi się ten rozdział, totalna klapa... Ale cóż...
Kochani! Z okazji Nowego Roku chciałam Wam życzyć, żeby spełniły się w nim Wasze marzenia, i żeby był pełen sukcesów. xoxox
To jest zespół Falling in Reverse jeśli ktoś nie zna. Chłopak na środku to Ronnie Radke.
sobota, 14 grudnia 2013
Roz.6
Dobiegłam do jakiegoś parku. Pokręciłam się trochę po nim i usiadłam na najbliższej ławce. Rozglądałam się wkoło, ale za chuja nie wiem gdzie jestem... Dodatkowo zaczęło się ściemniać, wyjęłam z kieszeni telefon i popatrzyłam na zegarek na nim, który wskazywał 21.59... Super, ściemnia się, zaraz będzie ciemno jak w dupie, zbliżają się godziny w których lepiej samemu nie chodzić po Londynie... Zajebiście. Do chłopaków zadzwonić nie mogę, bo jakieś półtorej godziny temu od nich zwiałam i odrzucałam wszelkie połączenia od każdego. Dobra Viv, trzeba wziąć się w garść i chociaż spróbować wrócić do domu, bo nie mam zamiaru zostać tu na noc.
Ruszyłam wolnym krokiem drogą, która mniej więcej pamiętałam.
Idę już godzinę i dalej nie wiem gdzie jestem i mi się to nie za bardzo podoba... Popatrzyłam na tabliczkę, na której znajdowała się nazwa ulicy na której się znajduję. Yghhh! Tak jak myślałam nic mi to nie pomogło. Trzeba schować dumę do kieszeni i zadzwonić po któregoś z chłopaków bo nie dam sama rady.
Wyjmuję szybko telefon, który pokazuje 10% baterii, trzeba szybko wytłumaczyć im gdzie jestem. Wybrałam numer Zayna.
-Viv! Kobieto co się z Tobą dzieje?!-krzyknął mulat do słuchawki.
-Przepraszam później Wam to wytłumaczę, a teraz szybko bo mam mało baterii. Możesz Ty, albo któryś z Was po mnie przyjechać? Jestem na ulicy Wor...- i właśnie w tym momencie mój telefon stwierdził, że kończy swoją pracę i się wyłączył. Wkurzona stałam w tym samym miejscu co przedtem i patrzyłam na telefon. W tym momencie modliłam się, żeby Zayn i reszta wykminili gdzie się znajduję. Obok mnie znajdował się jakiś mur pod który podeszłam i usiadłam na ziemi opierając się o niego. Po chwili usłyszałam jakieś niezbyt ciekawe głosy. Szybko podniosłam się na nogi i szukałam jakiejś drogi, którą bym mogła zwiać, ale nigdzie takiej drogi nie było... Zza rogu wyszło 3 dresów, którzy byli zajęci rozmową, więc miałam nadzieję, że mnie nie zauważą. Jaka ja jestem naiwna. Jeden z nich mnie zauważył i kiwnął na mnie głową, reszta jego towarzystwa popatrzyła na mnie i na ich twarzach pojawił się szeroki uśmiech. Błagam niech chłopaki domyślą eis gdzie jestem i przyjadą tutaj jak najszybciej.
-O proszę kogo mu tu mamy? Czy taka śliczna dziewczyna jak Ty nie powinna siedzieć w domu? To jest bardzo niebezpieczne, żebyś sama tutaj tak stała.- powiedział jeden z nich podchodząc bliżej mnie, a za nim szła pozostała dwójka.
-Mój kolega ma rację. To bardzo niebezpieczne, jeszcze Ci się coś stanie.- powiedział drugi, głaszcząc mój policzek. Trzeci zaś podszedł bliżej i złapał mnie za pośladek. Chciałam im się wyrwać, ale mi nie pozwolili. Trzech silnych kolesi, na taką bezsilną dziewczynę jak ja... Zaczęłam płakać kiedy jeden z nich zaczął całować mnie po szyi. Prosiłam żeby przestali, ale oni się śmiali.
Bałam się, że to już koniec, kiedy nagle usłyszałam pisk opon i krzyk.
-Spierdalać od niej!- krzyknął Louis, a za nim z auta wyszła pozostała czwórka. Jeszcze nigdy się tak nie cieszyłam na kogoś widok. Moim dotychczasowym "towarzyszom" nie spodobało się towarzystwo chłopaków, więc ruszyli w ich stronę zostawiając mnie. Chłopak, który jako pierwszy do mnie podszedł rzucił się na Louisa, drugi na Zayna a trzeci na Liama, z kolei Harry i Niall do mnie podbiegli i pytali się czy wszystko dobrze. Kiedy odpowiedziałam na ich pytanie, Niall wziął mnie na ręce i zaniósł do samochodu, a Harry pozbierał moje rzeczy, które mi wypadły kiedy próbowałam się bronić. Chwilę po nas do samochody weszli Louis, Liam i Zayn. Myślałam, że będą gorzej wyglądać, ale na całe szczęście każdy miał tylko podbite oko, a Louis rozciętą wargę.
-Wszystko dobrze? Nic Wam nie jest? Przepraszam Was...-schowałam twarz w dłoniach.
-Nie masz za co przepraszać. Wszystko jest dobrze, jak widzisz nic nam nie jest. To znaczy prawie.-powiedział Lou.
-Viv... Czemu uciekłaś?-zapytał się Liam.
-Sama nie wiem, po prostu nie chciałam, żebyście o tym wiedzieli.
-Vivi, jesteśmy przyjaciółmi. Możesz nam zaufać. Wiesz, że Cię nie zostawimy teraz. Pomożemy Ci z anoreksją.-przytulił mnie Lou.
-Dziękuję chłopaki. Jesteście wspaniali.-uśmiechnęłam się delikatnie.
-Zapomniałbym. Viv jutro jest gala Teen Choice Awards...-nie dałam dokończyć Harremu.
-Wiem, mam zamiar ją oglądnąć w telewizji.-powiedziałam.
-Musimy Ci trochę zepsuć plany, ponieważ jedziesz z nami na tą galę.-powiedział uśmiechnięty Loczek.
-Aaaaaaa!! Naprawdę??!!-krzyknęłam szczęśliwa.
-No i jeszcze idziesz jako moja osoba towarzysząca.-Loczek puścił mi oczko.
-Nie mam co ubrać!!! O której jest ta gala???-zapytałam podenerwowana.
-O 18.00-odpowiedział mi Liam.
-Louuuu, pojedziesz ze mną do sklepu jutro? Muszę kupić jakąś sukienkę.
-Okeeey...-odpowiedział mało zadowolony Lou, że to na niego wypadło.
-Zabiorę się z Wami bo ja też muszę kupić jakieś ubranie na jutro-powiedział Niall.
Następnego dnia ja, Lou i Niall zabraliśmy się do galerii.
-Viv!!!! Ja rozumiem, że jesteś dziewczyną i Tobie dłużej zajmuje kupno ubrania, ale no już łazimy po sklepach 2 godziny!!! Głodny jestem!-zaczął marudzić Niall.
-Dobra no dobra. Nie marudź tak. Ostatni sklep jeszcze, jak nic nie znajdę to poszukam w szafie jakiejś sukienki.
Po godzinie poszukiwań znalazłam w tym sklepie wspaniały zestaw. http://stylistki.pl/gala-teen-choice-awards-385607/http://stylistki.pl/gala-teen-choice-awards-385607/
Kiedy Lou i Niall mnie zobaczyli, dosłownie buzia im opadła.
-Wow... wyglądasz...-zaczął Lou.
-Cudnie.-dokończył Niall.
-No czyli biorę to i możemy iść już coś zjeść.
Weszłam z powrotem do przymierzalni. Przebrałam się w swoje ciuchy, i dałam sukienkę i resztę Niallowi, żeby potrzymał aż nie włożę butów. Kiedy z niej wyszłam nigdzie nie było blondaska. Przy przymierzalni stał tylko Louis.
-Gdzie jest Niall?-zapytałam.
-Przy kasie, płaci za twoje ubrania.-odpowiedział od niechcenia Lou.
-Co robi? Przecież kazałam mu je tylko potrzymać a nie a nie płacić.-mówiąc to wzięłam torebkę o pociągnęłam Louisa za sobą w stronę kasy przy której stał już Niall i płacił za moje zakupy.
-Proszę to twoje ubrania. Teraz możemy już iść do Nandos.-powiedział uśmiechnięty Niall.
-Najpierw Cię zatłukę.-powiedział patrząc na niego z przymrużonymi oczami.
-Za co?!-zapytał zdezorientowany głodomór.
-Czekaj, niech się zastanowię... Już wiem! Może dlatego, że ja Cie prosiłam tylko o to żebyś potrzymał mi te ubrania, a nie za nie płacił?!
-Wiem, ale no zanim ty byś się przebrała, zapłaciła to minęło by 20 minut.
-Te 20 minut i tak by Cię nie zbawiło...
-Dobra skończcie się kłócić, bo ja też głodny jestem po za tym zaraz zleci się tutaj tłum fanek.-wtrącił się do naszej konwersacji Louis.
-Okeey, tylko najpierw niech mi tez zdrajca powie ile mu kasy wiszę, za te ubrania.-popatrzyłam na Nialla.
-Potraktuj to jako prezent na święta.-uśmiechnął się Niall.
-Okey...
Poszliśmy do Nandos. Siedzieliśmy tam z 2 godziny dobrze się przy tym bawiąc. Kiedy wróciliśmy do domu była 13.00 Mieliśmy jeszcze 5 godzin do gali więc postanowiliśmy usiąść w salonie pooglądać telewizję.
-Co robicie w święta?-zapytał się nagle Liam.
-Ja jadę do Irlandii do dom.-powiedział Niall.
-Ja do domu.-powiedział Lou.
-My też do domu.-wtrącił Zayn z Harrym. Wszyscy skierowali swój wzrok na mnie, czekali aż ja coś powiem.
-No ja chyba zostanę tu jeśli wam to nie przeszkadza oczywiście?
-Nie jedziesz do domu? Do taty?-zapytał Zayn.
-Nie.
-Nie zostawimy cię samej na święta!-krzyknął Harry.
-Jeśli chcesz to możesz jechać ze mną do Bradford na święta.-zaproponował Zayn.
-Dziękuję Zayn to miłe, ale święta spędza się z rodziną, a ja nie chce się nigdzie wpraszać i robić dodatkowego problemu.
Nagle każdy z chłopaków zaczął proponować, że weźmie mnie ze sobą na święta, ale ja stałam dalej przy tym, że zostaje w domu i koniec. Po 3 godzinach dyskusji na temat moich świąt poszliśmy się przygotować na galę.
Ruszyłam wolnym krokiem drogą, która mniej więcej pamiętałam.
Idę już godzinę i dalej nie wiem gdzie jestem i mi się to nie za bardzo podoba... Popatrzyłam na tabliczkę, na której znajdowała się nazwa ulicy na której się znajduję. Yghhh! Tak jak myślałam nic mi to nie pomogło. Trzeba schować dumę do kieszeni i zadzwonić po któregoś z chłopaków bo nie dam sama rady.
Wyjmuję szybko telefon, który pokazuje 10% baterii, trzeba szybko wytłumaczyć im gdzie jestem. Wybrałam numer Zayna.
-Viv! Kobieto co się z Tobą dzieje?!-krzyknął mulat do słuchawki.
-Przepraszam później Wam to wytłumaczę, a teraz szybko bo mam mało baterii. Możesz Ty, albo któryś z Was po mnie przyjechać? Jestem na ulicy Wor...- i właśnie w tym momencie mój telefon stwierdził, że kończy swoją pracę i się wyłączył. Wkurzona stałam w tym samym miejscu co przedtem i patrzyłam na telefon. W tym momencie modliłam się, żeby Zayn i reszta wykminili gdzie się znajduję. Obok mnie znajdował się jakiś mur pod który podeszłam i usiadłam na ziemi opierając się o niego. Po chwili usłyszałam jakieś niezbyt ciekawe głosy. Szybko podniosłam się na nogi i szukałam jakiejś drogi, którą bym mogła zwiać, ale nigdzie takiej drogi nie było... Zza rogu wyszło 3 dresów, którzy byli zajęci rozmową, więc miałam nadzieję, że mnie nie zauważą. Jaka ja jestem naiwna. Jeden z nich mnie zauważył i kiwnął na mnie głową, reszta jego towarzystwa popatrzyła na mnie i na ich twarzach pojawił się szeroki uśmiech. Błagam niech chłopaki domyślą eis gdzie jestem i przyjadą tutaj jak najszybciej.
-O proszę kogo mu tu mamy? Czy taka śliczna dziewczyna jak Ty nie powinna siedzieć w domu? To jest bardzo niebezpieczne, żebyś sama tutaj tak stała.- powiedział jeden z nich podchodząc bliżej mnie, a za nim szła pozostała dwójka.
-Mój kolega ma rację. To bardzo niebezpieczne, jeszcze Ci się coś stanie.- powiedział drugi, głaszcząc mój policzek. Trzeci zaś podszedł bliżej i złapał mnie za pośladek. Chciałam im się wyrwać, ale mi nie pozwolili. Trzech silnych kolesi, na taką bezsilną dziewczynę jak ja... Zaczęłam płakać kiedy jeden z nich zaczął całować mnie po szyi. Prosiłam żeby przestali, ale oni się śmiali.
Bałam się, że to już koniec, kiedy nagle usłyszałam pisk opon i krzyk.
-Spierdalać od niej!- krzyknął Louis, a za nim z auta wyszła pozostała czwórka. Jeszcze nigdy się tak nie cieszyłam na kogoś widok. Moim dotychczasowym "towarzyszom" nie spodobało się towarzystwo chłopaków, więc ruszyli w ich stronę zostawiając mnie. Chłopak, który jako pierwszy do mnie podszedł rzucił się na Louisa, drugi na Zayna a trzeci na Liama, z kolei Harry i Niall do mnie podbiegli i pytali się czy wszystko dobrze. Kiedy odpowiedziałam na ich pytanie, Niall wziął mnie na ręce i zaniósł do samochodu, a Harry pozbierał moje rzeczy, które mi wypadły kiedy próbowałam się bronić. Chwilę po nas do samochody weszli Louis, Liam i Zayn. Myślałam, że będą gorzej wyglądać, ale na całe szczęście każdy miał tylko podbite oko, a Louis rozciętą wargę.
-Wszystko dobrze? Nic Wam nie jest? Przepraszam Was...-schowałam twarz w dłoniach.
-Nie masz za co przepraszać. Wszystko jest dobrze, jak widzisz nic nam nie jest. To znaczy prawie.-powiedział Lou.
-Viv... Czemu uciekłaś?-zapytał się Liam.
-Sama nie wiem, po prostu nie chciałam, żebyście o tym wiedzieli.
-Vivi, jesteśmy przyjaciółmi. Możesz nam zaufać. Wiesz, że Cię nie zostawimy teraz. Pomożemy Ci z anoreksją.-przytulił mnie Lou.
-Dziękuję chłopaki. Jesteście wspaniali.-uśmiechnęłam się delikatnie.
-Zapomniałbym. Viv jutro jest gala Teen Choice Awards...-nie dałam dokończyć Harremu.
-Wiem, mam zamiar ją oglądnąć w telewizji.-powiedziałam.
-Musimy Ci trochę zepsuć plany, ponieważ jedziesz z nami na tą galę.-powiedział uśmiechnięty Loczek.
-Aaaaaaa!! Naprawdę??!!-krzyknęłam szczęśliwa.
-No i jeszcze idziesz jako moja osoba towarzysząca.-Loczek puścił mi oczko.
-Nie mam co ubrać!!! O której jest ta gala???-zapytałam podenerwowana.
-O 18.00-odpowiedział mi Liam.
-Louuuu, pojedziesz ze mną do sklepu jutro? Muszę kupić jakąś sukienkę.
-Okeeey...-odpowiedział mało zadowolony Lou, że to na niego wypadło.
-Zabiorę się z Wami bo ja też muszę kupić jakieś ubranie na jutro-powiedział Niall.
Następnego dnia ja, Lou i Niall zabraliśmy się do galerii.
-Viv!!!! Ja rozumiem, że jesteś dziewczyną i Tobie dłużej zajmuje kupno ubrania, ale no już łazimy po sklepach 2 godziny!!! Głodny jestem!-zaczął marudzić Niall.
-Dobra no dobra. Nie marudź tak. Ostatni sklep jeszcze, jak nic nie znajdę to poszukam w szafie jakiejś sukienki.
Po godzinie poszukiwań znalazłam w tym sklepie wspaniały zestaw. http://stylistki.pl/gala-teen-choice-awards-385607/http://stylistki.pl/gala-teen-choice-awards-385607/
Kiedy Lou i Niall mnie zobaczyli, dosłownie buzia im opadła.
-Wow... wyglądasz...-zaczął Lou.
-Cudnie.-dokończył Niall.
-No czyli biorę to i możemy iść już coś zjeść.
Weszłam z powrotem do przymierzalni. Przebrałam się w swoje ciuchy, i dałam sukienkę i resztę Niallowi, żeby potrzymał aż nie włożę butów. Kiedy z niej wyszłam nigdzie nie było blondaska. Przy przymierzalni stał tylko Louis.
-Gdzie jest Niall?-zapytałam.
-Przy kasie, płaci za twoje ubrania.-odpowiedział od niechcenia Lou.
-Co robi? Przecież kazałam mu je tylko potrzymać a nie a nie płacić.-mówiąc to wzięłam torebkę o pociągnęłam Louisa za sobą w stronę kasy przy której stał już Niall i płacił za moje zakupy.
-Proszę to twoje ubrania. Teraz możemy już iść do Nandos.-powiedział uśmiechnięty Niall.
-Najpierw Cię zatłukę.-powiedział patrząc na niego z przymrużonymi oczami.
-Za co?!-zapytał zdezorientowany głodomór.
-Czekaj, niech się zastanowię... Już wiem! Może dlatego, że ja Cie prosiłam tylko o to żebyś potrzymał mi te ubrania, a nie za nie płacił?!
-Wiem, ale no zanim ty byś się przebrała, zapłaciła to minęło by 20 minut.
-Te 20 minut i tak by Cię nie zbawiło...
-Dobra skończcie się kłócić, bo ja też głodny jestem po za tym zaraz zleci się tutaj tłum fanek.-wtrącił się do naszej konwersacji Louis.
-Okeey, tylko najpierw niech mi tez zdrajca powie ile mu kasy wiszę, za te ubrania.-popatrzyłam na Nialla.
-Potraktuj to jako prezent na święta.-uśmiechnął się Niall.
-Okey...
Poszliśmy do Nandos. Siedzieliśmy tam z 2 godziny dobrze się przy tym bawiąc. Kiedy wróciliśmy do domu była 13.00 Mieliśmy jeszcze 5 godzin do gali więc postanowiliśmy usiąść w salonie pooglądać telewizję.
-Co robicie w święta?-zapytał się nagle Liam.
-Ja jadę do Irlandii do dom.-powiedział Niall.
-Ja do domu.-powiedział Lou.
-My też do domu.-wtrącił Zayn z Harrym. Wszyscy skierowali swój wzrok na mnie, czekali aż ja coś powiem.
-No ja chyba zostanę tu jeśli wam to nie przeszkadza oczywiście?
-Nie jedziesz do domu? Do taty?-zapytał Zayn.
-Nie.
-Nie zostawimy cię samej na święta!-krzyknął Harry.
-Jeśli chcesz to możesz jechać ze mną do Bradford na święta.-zaproponował Zayn.
-Dziękuję Zayn to miłe, ale święta spędza się z rodziną, a ja nie chce się nigdzie wpraszać i robić dodatkowego problemu.
Nagle każdy z chłopaków zaczął proponować, że weźmie mnie ze sobą na święta, ale ja stałam dalej przy tym, że zostaje w domu i koniec. Po 3 godzinach dyskusji na temat moich świąt poszliśmy się przygotować na galę.
niedziela, 10 listopada 2013
piątek, 8 listopada 2013
Hi.
Hejoo.
Przyszedł czas żeby to wyjaśnić jedną sprawę dotyczącą tego opowiadania. Już od jakiegoś czasu dostaję od Was maile, czemu w tym opowiadaniu Liam dalej spotyka się z Danielle a nie z Sophie. Odpowiedź jest prosta. Pomysł na opowiadanie powstał kiedy to Danielle i Liam mieli się bardzo dobrze i nie zapowiadało się na to żeby coś miało ulec zmianie. Po za tym Dani w tym opowiadaniu będzie odgrywać ważną rolę, ale to dopiero w późniejszych rozdziałach. xox
I jeszcze jedno. Mam nadzieję, że już niedługo wygląd bloga trochę się zmieni i będzie można tu znaleźć zwiastun, który zamówiłam tak samo jak i szablon. Mam nadzieję, że Wam się spodoba. xox
Przyszedł czas żeby to wyjaśnić jedną sprawę dotyczącą tego opowiadania. Już od jakiegoś czasu dostaję od Was maile, czemu w tym opowiadaniu Liam dalej spotyka się z Danielle a nie z Sophie. Odpowiedź jest prosta. Pomysł na opowiadanie powstał kiedy to Danielle i Liam mieli się bardzo dobrze i nie zapowiadało się na to żeby coś miało ulec zmianie. Po za tym Dani w tym opowiadaniu będzie odgrywać ważną rolę, ale to dopiero w późniejszych rozdziałach. xox
I jeszcze jedno. Mam nadzieję, że już niedługo wygląd bloga trochę się zmieni i będzie można tu znaleźć zwiastun, który zamówiłam tak samo jak i szablon. Mam nadzieję, że Wam się spodoba. xox
poniedziałek, 28 października 2013
Roz.5
Przywarłam do Harrego wystraszona. Wiecie, nie codziennie jestem otoczona przez jakieś nieznane mi nastolatki, które wykrzykują imię mojego przyjaciela i moje, oraz przez setkę paparazzi gdzie jeden drugiego przekrzykuje, żeby popatrzeć w jego stronę i do tego jeszcze jebnąć smajla...
Harry widząc moją reakcję zaśmiał się i przytulił mnie mocniej. Gdyby wzrok mógł zabijać to Styles już by dawno nie żył za ten śmiech... Chciałam się naprawdę przejść z Harrym przez park, ale nawet jedno kroku nie zrobiliśmy a zadzwonił Paul i kazał nam wracać. Normalnie przejście przez ulicę zajmuje 2 minuty, ale nam zajęło o 10 minut więcej bo nie mogliśmy się przecisnąć miedzy tymi ludźmi. Wkurzona zaczęłam przepychać się łokciami, odgradzając przy tym sobie i Harremu drogę.
-Wow, następnym razem jak będę musiał gdzieś iść, to powiem Paulowi, żeby pozwolił mi iść z Tobą bez ochroniarza.-uśmiechnął się Hazz.
-Ty się nie śmiej! Zazwyczaj takie sposoby to przydają się w szkole, ale nie na co dzień kiedy dwójka ludzi chce iść na spacer do paku...
-Zapomniałaś kochanie, że na spacer do parku poszłaś z bożyszczem nastolatek, Harrym Edwardem Stylesem. Musisz się przyzwyczaić, teraz każdy Twoje wyjście będzie tak wyglądać.-pocieszał mnie.
-Może gdybym nie poszła z Tobą do tego warzywniaka i nie okrzyknęli nas parą to by to tak nie wyglądało.-powiedziałam wchodząc do wielkiego budynku.
-Viv, nawet gdyby było tak jak mówisz, to i tak by to wyglądało tak jak wygląda. Jak już wychodziliśmy z centrum handlowego i do niego wchodziliśmy, robili zdjęcia, więc nawet będąc naszą przyjaciółką nie mogłabyś wyjść na miasto bez towarzystwa fleszy. Nasza stylistka nie może wyjść, a ty będąc naszą przyjaciółką tym bardziej.-wytłumaczył mi.
-Czemu Wy zawsze macie rację??!!-uniosłam ręce do góry wchodząc do windy.
-Wiesz tkwimy w tym od 3 lat, i przez ten okres czasu dużo się nauczyliśmy na ten temat.
-Nie chętnie to robię, ale muszę Ci przyznać rację.
Poszliśmy na górę tam przywitali nas znowu Paul i chłopcy. Chłopcy nagrywali chyba przez jakieś 4 godziny albo i dłużej, nie wiem ile ale dla mnie to i tak trwało wieczność, niektóre piosenki musieli nagrywać 2 razy bo się wygłupiali, lecz gdy tylko zauważali mój zabójczy wzrok przestawali.
-Aleee jestem głodny, od 4 godzin nic nie jadłem!!-krzyknął Niall gdy wychodziliśmy ze studia.
-Gdybyście się nie wygłupiali to gwarantuję Ci, że już dawno być coś zjadł!-westchnęłam.
-Viv, jesteś tu nowa, więc czas Ci wytłumaczyć niektóre rzeczy. Jeden, wygłupy przy nagrywaniu piosenek to tradycja, dwa Harry jest mój i tylko mój! Trzy jesteśmy sławni i seksowni.-uśmiechnął się Louis.
-Chodźmy do Nandos bo w sumie ja też jestem głodny.-stwierdził Liam.
-No ja też.-przytaknął mu Zayn.
-A ja nie jestem.-stwierdziłam.
-Viv, kiedy Ty jesteś głodna? Jesteś u nas już jakiś czas i widziałem Cię tylko raz z jedzeniem w ręku. Jeśli w ogóle jedzeniem można nazwać pół kromki z masłem...-zamyślił się Zayn.
-Jaki masz wzrost i wagę?-zapytał mnie Louis, bawiąc się telefonem. Yghh... nie podoba mi się to... Oni nie muszą wiedzieć, że jestem chora... A jak już mają się dowiedzieć to nie muszą w ten sposób... Ale cholera znowu nie wiem jaką mam wagę podać żeby pasowała do mojego ciała... Yghhhhhh... No dobra, powiem im...
-175 cm i 52 kilo...-powiedziałam ledwo słyszalnie.
-Kurwa... Dziewczyno Ty masz niedowagę i to dużą!-prawie krzyknął Louis, patrząc na ekran swojego telefonu.
-Viv?-zapytał mnie Harry.
-Jesteś na coś chora?-zapytał mnie Liam, delikatnym tonem, pełnym troski.
-Możesz nam powiedzieć. Jeśli tak to Ci pomożemy.-przytulił mnie Niall.
-Tak kurwa jestem! Od 2 lat jestem kurwa chora na anoreksję! I do tego kurwa nigdy nie ubiorę krótkich spodenek bo mam nogi całe w bliznach! Kurwa tak jestem głupia bo mam kurwa anoreksję i się kurwa tnę!!-krzyknęłam na tyle głośno ile pozwalało mi gardło.
Cała zalana łzami zaczęłam uciekać prosto przed siebie. Nie wiedziałam nawet gdzie jestem, ale mnie to nie obchodziło. Chciałam uciec jak najdalej od nich i tych wszystkich pytań "Dlaczego?" "Czemu to robisz?".
Chcą mi pomóc... doceniam to, ale nikt mi nie pomoże, ojciec mnie wysyłał do tych wszystkich psychologów ale ci mi nic nie pomogli...
Jestem gruba, będę gruba i zawszą byłam.
Harry widząc moją reakcję zaśmiał się i przytulił mnie mocniej. Gdyby wzrok mógł zabijać to Styles już by dawno nie żył za ten śmiech... Chciałam się naprawdę przejść z Harrym przez park, ale nawet jedno kroku nie zrobiliśmy a zadzwonił Paul i kazał nam wracać. Normalnie przejście przez ulicę zajmuje 2 minuty, ale nam zajęło o 10 minut więcej bo nie mogliśmy się przecisnąć miedzy tymi ludźmi. Wkurzona zaczęłam przepychać się łokciami, odgradzając przy tym sobie i Harremu drogę.
-Wow, następnym razem jak będę musiał gdzieś iść, to powiem Paulowi, żeby pozwolił mi iść z Tobą bez ochroniarza.-uśmiechnął się Hazz.
-Ty się nie śmiej! Zazwyczaj takie sposoby to przydają się w szkole, ale nie na co dzień kiedy dwójka ludzi chce iść na spacer do paku...
-Zapomniałaś kochanie, że na spacer do parku poszłaś z bożyszczem nastolatek, Harrym Edwardem Stylesem. Musisz się przyzwyczaić, teraz każdy Twoje wyjście będzie tak wyglądać.-pocieszał mnie.
-Może gdybym nie poszła z Tobą do tego warzywniaka i nie okrzyknęli nas parą to by to tak nie wyglądało.-powiedziałam wchodząc do wielkiego budynku.
-Viv, nawet gdyby było tak jak mówisz, to i tak by to wyglądało tak jak wygląda. Jak już wychodziliśmy z centrum handlowego i do niego wchodziliśmy, robili zdjęcia, więc nawet będąc naszą przyjaciółką nie mogłabyś wyjść na miasto bez towarzystwa fleszy. Nasza stylistka nie może wyjść, a ty będąc naszą przyjaciółką tym bardziej.-wytłumaczył mi.
-Czemu Wy zawsze macie rację??!!-uniosłam ręce do góry wchodząc do windy.
-Wiesz tkwimy w tym od 3 lat, i przez ten okres czasu dużo się nauczyliśmy na ten temat.
-Nie chętnie to robię, ale muszę Ci przyznać rację.
Poszliśmy na górę tam przywitali nas znowu Paul i chłopcy. Chłopcy nagrywali chyba przez jakieś 4 godziny albo i dłużej, nie wiem ile ale dla mnie to i tak trwało wieczność, niektóre piosenki musieli nagrywać 2 razy bo się wygłupiali, lecz gdy tylko zauważali mój zabójczy wzrok przestawali.
-Aleee jestem głodny, od 4 godzin nic nie jadłem!!-krzyknął Niall gdy wychodziliśmy ze studia.
-Gdybyście się nie wygłupiali to gwarantuję Ci, że już dawno być coś zjadł!-westchnęłam.
-Viv, jesteś tu nowa, więc czas Ci wytłumaczyć niektóre rzeczy. Jeden, wygłupy przy nagrywaniu piosenek to tradycja, dwa Harry jest mój i tylko mój! Trzy jesteśmy sławni i seksowni.-uśmiechnął się Louis.
-Chodźmy do Nandos bo w sumie ja też jestem głodny.-stwierdził Liam.
-No ja też.-przytaknął mu Zayn.
-A ja nie jestem.-stwierdziłam.
-Viv, kiedy Ty jesteś głodna? Jesteś u nas już jakiś czas i widziałem Cię tylko raz z jedzeniem w ręku. Jeśli w ogóle jedzeniem można nazwać pół kromki z masłem...-zamyślił się Zayn.
-Jaki masz wzrost i wagę?-zapytał mnie Louis, bawiąc się telefonem. Yghh... nie podoba mi się to... Oni nie muszą wiedzieć, że jestem chora... A jak już mają się dowiedzieć to nie muszą w ten sposób... Ale cholera znowu nie wiem jaką mam wagę podać żeby pasowała do mojego ciała... Yghhhhhh... No dobra, powiem im...
-175 cm i 52 kilo...-powiedziałam ledwo słyszalnie.
-Kurwa... Dziewczyno Ty masz niedowagę i to dużą!-prawie krzyknął Louis, patrząc na ekran swojego telefonu.
-Viv?-zapytał mnie Harry.
-Jesteś na coś chora?-zapytał mnie Liam, delikatnym tonem, pełnym troski.
-Możesz nam powiedzieć. Jeśli tak to Ci pomożemy.-przytulił mnie Niall.
-Tak kurwa jestem! Od 2 lat jestem kurwa chora na anoreksję! I do tego kurwa nigdy nie ubiorę krótkich spodenek bo mam nogi całe w bliznach! Kurwa tak jestem głupia bo mam kurwa anoreksję i się kurwa tnę!!-krzyknęłam na tyle głośno ile pozwalało mi gardło.
Cała zalana łzami zaczęłam uciekać prosto przed siebie. Nie wiedziałam nawet gdzie jestem, ale mnie to nie obchodziło. Chciałam uciec jak najdalej od nich i tych wszystkich pytań "Dlaczego?" "Czemu to robisz?".
Chcą mi pomóc... doceniam to, ale nikt mi nie pomoże, ojciec mnie wysyłał do tych wszystkich psychologów ale ci mi nic nie pomogli...
Jestem gruba, będę gruba i zawszą byłam.
niedziela, 6 października 2013
Na obiad zrobiliśmy spaghetti, a na kolację zapiekankę.
Zasiadając do stołu, zadzwonił dzwonek do drzwi. Niall poszedł otworzyć i za chwilę wrócił w towarzystwie trzech dziewczyn. Liam, Louis i Zayn jak je tylko zobaczyli poszli się do nich przywitać. Zayn podszedł do nie wysokiej blondynki i czule ją pocałował, Liam do dziewczyny w lokach a Louis do dziewczyny o pięknym kolorze włosów.
-El, Danielle, Perrie to jest Viv, dziewczyna, której urządzałyście pokój.-powiedział Lou.
-Hej.-powiedziały chórem.
-Hej.-przywitałam się nie śmiało.
Podoba się pokój?-zapytała podajże Eleanor.
-Tak, dziękuję jest wspaniały.-uśmiechnęłam się.
-Nie ma za co. Chętnie pomogłyśmy.-powiedziała Danielle.
-A ubrania są dobre?-zapytała Perrie.
-Tak, są w sam raz.-odpowiedziałam.
-Dobra, pogadacie sobie potem. Nie po to tyle stałem przy garach żeby to teraz wszystko wystygło.-marudził Hazza.
-Przypomnę Ci, że ja stałam przy garach razem z Tobą i to ja uratowałam zapiekankę, którą prawie przypaliłeś.-zaśmiałam się.
-Ej, wiem, że masz być moją dziewczyną przez jakiś czas, ale błędów mi już wytykać nie możesz!-stwierdził chłopak.
-Nie żebym przeszkadzała, ale ja nie za bardzo wiem co to ma znaczyć, że musi być Twoją dziewczyną.-powiedziała El, siadając na miejscu Harrego.
-El po pierwsze to ja tam siedziałem, a po drugie wybrałem się dzisiaj z Viv na zakupy do warzywniaka i fotoreporterzy nas spotkali i okrzyknięto Viv moją dziewczyną i Paul nas kazał udawać parę przez jakiś czas.-wyjaśnił Harry.
-Nie marudż Styles bo coś mi się zdaję, że gdyby nie ja to byś nie był tak pięknie ubrany jak teraz.-uśmiechnęła się wrednie Eleanor, na co Zayn jej przybił żółwika.
-To ja idę do kuchni po dodatkowe krzesła...-mruknął Harry pod nosem.
-No, a my Ciebie Viv witamy w klubie dziewczyn, chłopaków z One Direction.-uśmiechnęła się do mnie Perrie.
-Haha, dziękuję.-uśmiechnęłam się do niej szczerze.
-No a ja z kolei zapraszam Cię jutro na zakupy i kawę.-uśmiechnęła się Eleanor.
-No wiesz, dzisiaj si zdążyłam wzbogacić w niezły zestaw ubrań, ale wpadły mi w oko niezłe buty, ale już się nie odzywałam nawet.-zaśmiałam się.
-Mogłaś mówić to bym Ci te buty kupił.-stwierdził Harry wchodząc z krzesłami do salonu.
-Jasneee...-powiedziałam nalewając sobie soku do szklanki.
Zjedliśmy obiad i kolację i wyszliśmy na ogród. Stwierdziłam z El, że można zrobić grilla, ale chłopacy nie mieli kiełbasek, więc razem z El poszłyśmy do sklepu.
W drodze do sklepu rozmawiałyśmy na różne tematy.
-Co myślisz o chłopakach?-zapytała mnie dziewczyna.
-Są naprawdę wspaniali. Nigdy bym nie pomyślała, że ktoś znany na całym świecie może się zachowywać jak normalni ludzie w ich wieku..
-To prawda. Rzadko się zdarza żeby ktoś tak znany zachowywał się tak naturalnie.
Po godzinie wróciłyśmy z kiełbaskami i piwem.
No wreszcie!! Dłużej się nie dało?-zapytał Niall, siedzać i popijając piwo ze szklanki.
-Dało!-odpowiedziałam pokazując mu język.
-Dobra, już nic nie mówię.-westchnął Niall.
Weszłam z Eleanor do kuchni ustawiając siatki na stole. W kuchni siedziała reszta zespołu z dziewczynami. Kiedy nas zobaczyli, Louis, Liam, Niall, Zayn i Harry poszli rozpalić grilla. W sumie nie znam ich na tyle dobrze, ale coś mi mówi, że całe One Direction plus zapałki równa się wizyta straży pożarnej.
Ja z dziewczynami zaczęłam rozpakowywać zakupy. Poszłam wynieść piwo na pole. Wychodząc na ogród zobaczyłam cały zespół kłócący się o to, czemu grill się nie chce rozpalić. Podeszłam do nich na tyle ile mi pozwalała moja odwaga, ponieważ Harry miał zapalniczkę i zapałki w ręce i nie chciałam ryzykować.
-Co jest?-zapytałam.
-Musisz się drzeć? Nie możesz podejść bliżej?-zapytał zirytowany Zayn.
-Mogę, ale najpierw ten w lokach odłoży te niebezpieczne przedmioty, bo ja ryzykować nie zamierzam!
Harry z obrażoną miną odłożył zapalniczkę i zapałki. Podeszłam do nich i ponowiłam swoje pytanie.
-W skrócie, zużyliśmy już dwa opakowania zapałek i nie możemy rozpalić tego grilla dalej!-krzyknął załamany Lou.
Popatrzyłam na grilla i potem na nich a ja moja mina wyrażała więcej niż tysiąc słów.
-Chłopcy, wiecie, że dzisiaj padało?-zapytałam przez śmiech.
-No Amerykę odkryłaś...-stwierdził Niall patrząc na mnie jak na debila.
-No to skoro padał deszcz, a drewno nie było niczym osłonięte i deszcz je zmoczył, to jest jednoznaczne, że drewno jest mokre, a nawet dziecko wie, że mokrego drewna nie da się rozpalić.-wytłumaczyłam im, dalej się śmiejąc.
-To wiele wyjaśnia....-westchnął Loczek, drapiąc się po głowie.
-Brawo geniuszu. Jeśli macie jakieś inne drewno lub też węgiel ale SUCHY to weźcie go i wymieńcie.-powiedziałam patrząc na Liama, który darł się na Louisa, że przyniósł mokre drewno.
Mieszkam z wariatami. Po godzinie wszystko było gotowe, więc mogliśmy zacząć grillować.
-Viv, nie wiem czy Ci Niall mówił, ale jutro mamy koncert i próbę dźwięku i jedziesz z nami.-powiedział Liam.
-A ja po co tam?-spytał zdezorientowana.
-Paul stwierdził, że na koncercie muszę Ci zadedykować Little Things i musimy się przed koncertem razem pokazać, żeby już jakieś plotki powstały.-wytłumaczył mi Harry.
-No okeeey...-westchnęłam pijąc łyk piwa.
-I jeszcze jedno, nie wiem czemu akurat mi karzą to powiedzieć i narażać moje jakże piękne życie, ale na próbie musimy być o 8.00 rano/-powiedział Lou.
-To jest kara za drewno!-krzyknął Liam.
-Co KURWA?!-krzyknęłam dławiąc się kiełbaską, na co Perrie zaczęła mnie klepać po plecach.
-Dzięki Perrie. Rozumiem, że sława, kariera i te sprawy, ale cholera, żeby tak wcześnie wstawać?! Przecież jeśli Wy macie byś tam gdzieś na 8.00 a strzelam, że to na drugim końcu miasta plus jeszcze korki, bo ludzie do pracy jechać będą to muszę wstać o 5.00!!-jęknęłam.
-No musisz się przyzwyczaić, bo w trasy z nami też jeździć będziesz a na lotnisku to zazwyczaj o 7.00 musimy być.-uśmiechnął się Zayn.
-Rozumiem, że to mnie miało pocieszyć?
-No tak.-zaśmiał się Zayn.
-W takim razie, ja Was żegnam bo jest już 1.00 a ja muszę sie chociaż trochę wyspać.-westchnęłam wstając, a reszta przyznając mi rację poszła zaraz za mną.
Rano wstając o 5.00 poszłam się ubrać. Wybrałam taki zestaw http://stylistki.pl/concert-369902/ mam nadzieję, że wyglądam w miarę dobrze, bo nigdy nie umiałam dobrać stroju.
Po przyszykowaniu się poszłam na dół gdzie spotkałam już 3/5 zespołu.
-Hej wszystkim. Gdzie Zayn i Lou?-zapytałam.
-Dobry. Zayn wylewa żel we włosy, a Lou się ubiera.-wytłumaczył mi Niall, przytulając mnie i całując w policzek na przywitanie, tak samo postąpił Liam i Harry.
-Ładnie wyglądasz.-powiedział z uśmiechem Harry.
-Czyli mogę iść tak na koncert?-zapytałam.
-No tak.-odpowiedział.
-Śniadanie gotowe.-powiedział Li, kładąc na stole talerze z jajecznicą.
-Dziękuję.-uśmiechnęłam sie do chłopaka co odwzajemnił.
Po chwili na dół zbiegł Louis a zaraz po nim Zayn. Przywitali się ze mną tak samo jak pozostała trójka. O godzinie 7.00 przyjechał po nas Paul. Wsiedliśmy wszyscy do auta, przepychając się bo każdy chciał siedzieć obok mnie. Koniec końców wyszło na to, że siedziałam pomiędzy Harrym a Louisem. Jechaliśmy 40 minut. Droga minęła nam szybko ponieważ cały czas gadaliśmy i się śmialiśmy. Kiedy przyjechaliśmy na miejsce, zostało 20 minut do próby, więc Paul kazał mi i Harremu iść do parku obok stadionu, na którym miał się odbyć koncert.
Ledwo weszliśmy do parku, trzymając się za ręce, a już zostaliśmy otoczeni przez tysiące paparazzi.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam, że tak długo nic nie pisałam, ale mam strasznie dużo nauki i nie wyrabiam.
Zasiadając do stołu, zadzwonił dzwonek do drzwi. Niall poszedł otworzyć i za chwilę wrócił w towarzystwie trzech dziewczyn. Liam, Louis i Zayn jak je tylko zobaczyli poszli się do nich przywitać. Zayn podszedł do nie wysokiej blondynki i czule ją pocałował, Liam do dziewczyny w lokach a Louis do dziewczyny o pięknym kolorze włosów.
-El, Danielle, Perrie to jest Viv, dziewczyna, której urządzałyście pokój.-powiedział Lou.
-Hej.-powiedziały chórem.
-Hej.-przywitałam się nie śmiało.
Podoba się pokój?-zapytała podajże Eleanor.
-Tak, dziękuję jest wspaniały.-uśmiechnęłam się.
-Nie ma za co. Chętnie pomogłyśmy.-powiedziała Danielle.
-A ubrania są dobre?-zapytała Perrie.
-Tak, są w sam raz.-odpowiedziałam.
-Dobra, pogadacie sobie potem. Nie po to tyle stałem przy garach żeby to teraz wszystko wystygło.-marudził Hazza.
-Przypomnę Ci, że ja stałam przy garach razem z Tobą i to ja uratowałam zapiekankę, którą prawie przypaliłeś.-zaśmiałam się.
-Ej, wiem, że masz być moją dziewczyną przez jakiś czas, ale błędów mi już wytykać nie możesz!-stwierdził chłopak.
-Nie żebym przeszkadzała, ale ja nie za bardzo wiem co to ma znaczyć, że musi być Twoją dziewczyną.-powiedziała El, siadając na miejscu Harrego.
-El po pierwsze to ja tam siedziałem, a po drugie wybrałem się dzisiaj z Viv na zakupy do warzywniaka i fotoreporterzy nas spotkali i okrzyknięto Viv moją dziewczyną i Paul nas kazał udawać parę przez jakiś czas.-wyjaśnił Harry.
-Nie marudż Styles bo coś mi się zdaję, że gdyby nie ja to byś nie był tak pięknie ubrany jak teraz.-uśmiechnęła się wrednie Eleanor, na co Zayn jej przybił żółwika.
-To ja idę do kuchni po dodatkowe krzesła...-mruknął Harry pod nosem.
-No, a my Ciebie Viv witamy w klubie dziewczyn, chłopaków z One Direction.-uśmiechnęła się do mnie Perrie.
-Haha, dziękuję.-uśmiechnęłam się do niej szczerze.
-No a ja z kolei zapraszam Cię jutro na zakupy i kawę.-uśmiechnęła się Eleanor.
-No wiesz, dzisiaj si zdążyłam wzbogacić w niezły zestaw ubrań, ale wpadły mi w oko niezłe buty, ale już się nie odzywałam nawet.-zaśmiałam się.
-Mogłaś mówić to bym Ci te buty kupił.-stwierdził Harry wchodząc z krzesłami do salonu.
-Jasneee...-powiedziałam nalewając sobie soku do szklanki.
Zjedliśmy obiad i kolację i wyszliśmy na ogród. Stwierdziłam z El, że można zrobić grilla, ale chłopacy nie mieli kiełbasek, więc razem z El poszłyśmy do sklepu.
W drodze do sklepu rozmawiałyśmy na różne tematy.
-Co myślisz o chłopakach?-zapytała mnie dziewczyna.
-Są naprawdę wspaniali. Nigdy bym nie pomyślała, że ktoś znany na całym świecie może się zachowywać jak normalni ludzie w ich wieku..
-To prawda. Rzadko się zdarza żeby ktoś tak znany zachowywał się tak naturalnie.
Po godzinie wróciłyśmy z kiełbaskami i piwem.
No wreszcie!! Dłużej się nie dało?-zapytał Niall, siedzać i popijając piwo ze szklanki.
-Dało!-odpowiedziałam pokazując mu język.
-Dobra, już nic nie mówię.-westchnął Niall.
Weszłam z Eleanor do kuchni ustawiając siatki na stole. W kuchni siedziała reszta zespołu z dziewczynami. Kiedy nas zobaczyli, Louis, Liam, Niall, Zayn i Harry poszli rozpalić grilla. W sumie nie znam ich na tyle dobrze, ale coś mi mówi, że całe One Direction plus zapałki równa się wizyta straży pożarnej.
Ja z dziewczynami zaczęłam rozpakowywać zakupy. Poszłam wynieść piwo na pole. Wychodząc na ogród zobaczyłam cały zespół kłócący się o to, czemu grill się nie chce rozpalić. Podeszłam do nich na tyle ile mi pozwalała moja odwaga, ponieważ Harry miał zapalniczkę i zapałki w ręce i nie chciałam ryzykować.
-Co jest?-zapytałam.
-Musisz się drzeć? Nie możesz podejść bliżej?-zapytał zirytowany Zayn.
-Mogę, ale najpierw ten w lokach odłoży te niebezpieczne przedmioty, bo ja ryzykować nie zamierzam!
Harry z obrażoną miną odłożył zapalniczkę i zapałki. Podeszłam do nich i ponowiłam swoje pytanie.
-W skrócie, zużyliśmy już dwa opakowania zapałek i nie możemy rozpalić tego grilla dalej!-krzyknął załamany Lou.
Popatrzyłam na grilla i potem na nich a ja moja mina wyrażała więcej niż tysiąc słów.
-Chłopcy, wiecie, że dzisiaj padało?-zapytałam przez śmiech.
-No Amerykę odkryłaś...-stwierdził Niall patrząc na mnie jak na debila.
-No to skoro padał deszcz, a drewno nie było niczym osłonięte i deszcz je zmoczył, to jest jednoznaczne, że drewno jest mokre, a nawet dziecko wie, że mokrego drewna nie da się rozpalić.-wytłumaczyłam im, dalej się śmiejąc.
-To wiele wyjaśnia....-westchnął Loczek, drapiąc się po głowie.
-Brawo geniuszu. Jeśli macie jakieś inne drewno lub też węgiel ale SUCHY to weźcie go i wymieńcie.-powiedziałam patrząc na Liama, który darł się na Louisa, że przyniósł mokre drewno.
Mieszkam z wariatami. Po godzinie wszystko było gotowe, więc mogliśmy zacząć grillować.
-Viv, nie wiem czy Ci Niall mówił, ale jutro mamy koncert i próbę dźwięku i jedziesz z nami.-powiedział Liam.
-A ja po co tam?-spytał zdezorientowana.
-Paul stwierdził, że na koncercie muszę Ci zadedykować Little Things i musimy się przed koncertem razem pokazać, żeby już jakieś plotki powstały.-wytłumaczył mi Harry.
-No okeeey...-westchnęłam pijąc łyk piwa.
-I jeszcze jedno, nie wiem czemu akurat mi karzą to powiedzieć i narażać moje jakże piękne życie, ale na próbie musimy być o 8.00 rano/-powiedział Lou.
-To jest kara za drewno!-krzyknął Liam.
-Co KURWA?!-krzyknęłam dławiąc się kiełbaską, na co Perrie zaczęła mnie klepać po plecach.
-Dzięki Perrie. Rozumiem, że sława, kariera i te sprawy, ale cholera, żeby tak wcześnie wstawać?! Przecież jeśli Wy macie byś tam gdzieś na 8.00 a strzelam, że to na drugim końcu miasta plus jeszcze korki, bo ludzie do pracy jechać będą to muszę wstać o 5.00!!-jęknęłam.
-No musisz się przyzwyczaić, bo w trasy z nami też jeździć będziesz a na lotnisku to zazwyczaj o 7.00 musimy być.-uśmiechnął się Zayn.
-Rozumiem, że to mnie miało pocieszyć?
-No tak.-zaśmiał się Zayn.
-W takim razie, ja Was żegnam bo jest już 1.00 a ja muszę sie chociaż trochę wyspać.-westchnęłam wstając, a reszta przyznając mi rację poszła zaraz za mną.
Rano wstając o 5.00 poszłam się ubrać. Wybrałam taki zestaw http://stylistki.pl/concert-369902/ mam nadzieję, że wyglądam w miarę dobrze, bo nigdy nie umiałam dobrać stroju.
Po przyszykowaniu się poszłam na dół gdzie spotkałam już 3/5 zespołu.
-Hej wszystkim. Gdzie Zayn i Lou?-zapytałam.
-Dobry. Zayn wylewa żel we włosy, a Lou się ubiera.-wytłumaczył mi Niall, przytulając mnie i całując w policzek na przywitanie, tak samo postąpił Liam i Harry.
-Ładnie wyglądasz.-powiedział z uśmiechem Harry.
-Czyli mogę iść tak na koncert?-zapytałam.
-No tak.-odpowiedział.
-Śniadanie gotowe.-powiedział Li, kładąc na stole talerze z jajecznicą.
-Dziękuję.-uśmiechnęłam sie do chłopaka co odwzajemnił.
Po chwili na dół zbiegł Louis a zaraz po nim Zayn. Przywitali się ze mną tak samo jak pozostała trójka. O godzinie 7.00 przyjechał po nas Paul. Wsiedliśmy wszyscy do auta, przepychając się bo każdy chciał siedzieć obok mnie. Koniec końców wyszło na to, że siedziałam pomiędzy Harrym a Louisem. Jechaliśmy 40 minut. Droga minęła nam szybko ponieważ cały czas gadaliśmy i się śmialiśmy. Kiedy przyjechaliśmy na miejsce, zostało 20 minut do próby, więc Paul kazał mi i Harremu iść do parku obok stadionu, na którym miał się odbyć koncert.
Ledwo weszliśmy do parku, trzymając się za ręce, a już zostaliśmy otoczeni przez tysiące paparazzi.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam, że tak długo nic nie pisałam, ale mam strasznie dużo nauki i nie wyrabiam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
