niedziela, 6 października 2013

Na obiad zrobiliśmy spaghetti, a na kolację zapiekankę.
Zasiadając do stołu, zadzwonił dzwonek do drzwi. Niall poszedł otworzyć i za chwilę wrócił w towarzystwie trzech dziewczyn. Liam, Louis i Zayn jak je tylko zobaczyli poszli się do nich przywitać. Zayn podszedł do nie wysokiej blondynki i czule ją pocałował, Liam do dziewczyny w lokach a Louis do dziewczyny o pięknym kolorze włosów.
-El, Danielle, Perrie to jest Viv, dziewczyna, której urządzałyście pokój.-powiedział Lou.
-Hej.-powiedziały chórem.
-Hej.-przywitałam się nie śmiało.
Podoba się pokój?-zapytała podajże Eleanor.
-Tak, dziękuję jest wspaniały.-uśmiechnęłam się.
-Nie ma za co. Chętnie pomogłyśmy.-powiedziała Danielle.
-A ubrania są dobre?-zapytała Perrie.
-Tak, są w sam raz.-odpowiedziałam.
-Dobra, pogadacie sobie potem. Nie po to tyle stałem przy garach żeby to teraz wszystko wystygło.-marudził Hazza.
-Przypomnę Ci, że ja stałam przy garach razem z Tobą i to ja uratowałam zapiekankę, którą prawie przypaliłeś.-zaśmiałam się.
-Ej, wiem, że masz być moją dziewczyną przez jakiś czas, ale błędów mi już wytykać nie możesz!-stwierdził chłopak.
-Nie żebym przeszkadzała, ale ja nie za bardzo wiem co to ma znaczyć, że musi być Twoją dziewczyną.-powiedziała El, siadając na miejscu Harrego.
-El po pierwsze to ja tam siedziałem, a po drugie wybrałem się dzisiaj z Viv na zakupy do warzywniaka i fotoreporterzy nas spotkali i okrzyknięto Viv moją dziewczyną i Paul nas kazał udawać parę przez jakiś czas.-wyjaśnił Harry.
-Nie marudż Styles bo coś mi się zdaję, że gdyby nie ja to byś nie był tak pięknie ubrany jak teraz.-uśmiechnęła się wrednie Eleanor, na co Zayn jej przybił żółwika.
-To ja idę do kuchni po dodatkowe krzesła...-mruknął Harry pod nosem.
-No, a my Ciebie Viv witamy w klubie dziewczyn, chłopaków z One Direction.-uśmiechnęła się do mnie Perrie.
-Haha, dziękuję.-uśmiechnęłam się do niej szczerze.
-No  a ja z kolei zapraszam Cię jutro na zakupy i kawę.-uśmiechnęła się Eleanor.
-No wiesz, dzisiaj si zdążyłam wzbogacić w niezły zestaw ubrań, ale wpadły mi w oko niezłe buty, ale już się nie odzywałam nawet.-zaśmiałam się.
-Mogłaś mówić to bym Ci te buty kupił.-stwierdził Harry wchodząc z krzesłami do salonu.
-Jasneee...-powiedziałam nalewając sobie soku do szklanki.
Zjedliśmy obiad i kolację  i wyszliśmy na ogród. Stwierdziłam z El, że można zrobić grilla, ale chłopacy nie mieli kiełbasek, więc razem z El poszłyśmy do sklepu.
W drodze do sklepu rozmawiałyśmy na różne tematy.
-Co myślisz o chłopakach?-zapytała mnie dziewczyna.
-Są naprawdę wspaniali. Nigdy bym nie pomyślała, że ktoś znany na całym świecie może się zachowywać jak normalni ludzie w ich wieku..
-To prawda. Rzadko się zdarza żeby ktoś tak znany zachowywał się tak naturalnie.
Po godzinie wróciłyśmy z kiełbaskami i piwem.
No wreszcie!! Dłużej się nie dało?-zapytał Niall, siedzać i popijając piwo ze szklanki.
-Dało!-odpowiedziałam pokazując mu język.
-Dobra, już nic nie mówię.-westchnął Niall.
Weszłam z Eleanor do kuchni ustawiając siatki na stole. W kuchni siedziała reszta zespołu z dziewczynami. Kiedy nas zobaczyli, Louis, Liam, Niall, Zayn i Harry poszli rozpalić grilla. W sumie nie znam ich na tyle dobrze, ale coś mi mówi, że całe One Direction plus zapałki równa się wizyta straży pożarnej.
Ja z dziewczynami zaczęłam rozpakowywać zakupy.  Poszłam wynieść piwo na pole. Wychodząc na ogród zobaczyłam cały zespół kłócący się o to, czemu grill się nie chce rozpalić. Podeszłam do nich na tyle ile mi pozwalała moja odwaga, ponieważ Harry miał zapalniczkę i zapałki w ręce i nie chciałam ryzykować.
-Co jest?-zapytałam.
-Musisz się drzeć? Nie możesz podejść bliżej?-zapytał zirytowany Zayn.
-Mogę, ale najpierw ten w lokach odłoży te niebezpieczne przedmioty, bo ja ryzykować nie zamierzam!
Harry z obrażoną miną odłożył zapalniczkę i zapałki. Podeszłam do nich i ponowiłam swoje pytanie.
-W skrócie, zużyliśmy już dwa opakowania zapałek i nie możemy rozpalić tego grilla dalej!-krzyknął załamany Lou.
Popatrzyłam na grilla i potem na nich a ja moja mina wyrażała więcej niż tysiąc słów.
-Chłopcy, wiecie, że dzisiaj padało?-zapytałam przez śmiech.
-No Amerykę odkryłaś...-stwierdził Niall patrząc na mnie jak  na debila.
-No to skoro padał deszcz, a drewno nie było niczym osłonięte i deszcz je zmoczył, to jest jednoznaczne, że drewno jest mokre, a nawet dziecko wie, że mokrego drewna nie da się rozpalić.-wytłumaczyłam im, dalej się śmiejąc.
-To wiele wyjaśnia....-westchnął Loczek, drapiąc się po głowie.
-Brawo geniuszu. Jeśli macie jakieś inne drewno lub też węgiel ale SUCHY to weźcie go i wymieńcie.-powiedziałam patrząc na Liama, który darł się na Louisa, że przyniósł mokre drewno.
Mieszkam z wariatami. Po godzinie wszystko było gotowe, więc mogliśmy zacząć grillować.
-Viv, nie wiem czy Ci Niall mówił, ale jutro mamy koncert i próbę dźwięku i jedziesz z nami.-powiedział Liam.
-A ja po co tam?-spytał zdezorientowana.
-Paul stwierdził, że na koncercie muszę Ci zadedykować Little Things i musimy się przed koncertem razem pokazać, żeby już jakieś plotki powstały.-wytłumaczył mi Harry.
-No okeeey...-westchnęłam pijąc łyk piwa.
-I jeszcze jedno, nie wiem czemu akurat mi karzą to powiedzieć i narażać moje jakże piękne życie, ale na próbie musimy być o 8.00 rano/-powiedział Lou.
-To jest kara za drewno!-krzyknął Liam.
-Co KURWA?!-krzyknęłam dławiąc się kiełbaską, na co Perrie zaczęła mnie klepać po plecach.
-Dzięki Perrie. Rozumiem, że sława, kariera i te sprawy, ale cholera, żeby tak wcześnie wstawać?! Przecież jeśli Wy macie byś tam gdzieś na 8.00 a strzelam, że to na drugim końcu miasta plus jeszcze korki, bo ludzie do pracy jechać będą to muszę wstać o 5.00!!-jęknęłam.
-No musisz się przyzwyczaić, bo w trasy z nami też jeździć będziesz a na lotnisku to zazwyczaj o 7.00 musimy być.-uśmiechnął się Zayn.
-Rozumiem, że to mnie miało pocieszyć?
-No tak.-zaśmiał się Zayn.
-W takim razie, ja Was żegnam bo jest już 1.00 a ja muszę sie chociaż trochę wyspać.-westchnęłam wstając, a reszta przyznając mi rację poszła zaraz za mną.
 Rano wstając o 5.00 poszłam się   ubrać. Wybrałam taki zestaw http://stylistki.pl/concert-369902/ mam nadzieję, że wyglądam w miarę dobrze, bo nigdy nie umiałam dobrać stroju.
Po przyszykowaniu się poszłam na dół gdzie spotkałam już 3/5 zespołu.
-Hej wszystkim. Gdzie Zayn i Lou?-zapytałam.
-Dobry. Zayn wylewa żel we włosy, a Lou się ubiera.-wytłumaczył mi Niall, przytulając mnie i całując w policzek na przywitanie, tak samo postąpił Liam i Harry.
-Ładnie wyglądasz.-powiedział z uśmiechem Harry.
-Czyli mogę iść tak na koncert?-zapytałam.
-No tak.-odpowiedział.
-Śniadanie gotowe.-powiedział Li, kładąc na stole talerze z jajecznicą.
-Dziękuję.-uśmiechnęłam sie do chłopaka co odwzajemnił.
Po chwili na dół zbiegł Louis a zaraz po nim Zayn. Przywitali się ze mną tak samo jak pozostała trójka. O godzinie 7.00 przyjechał po nas Paul. Wsiedliśmy wszyscy do  auta, przepychając się bo każdy chciał siedzieć obok mnie. Koniec końców wyszło na to, że siedziałam pomiędzy Harrym a Louisem. Jechaliśmy 40 minut. Droga minęła nam szybko ponieważ cały czas gadaliśmy i się śmialiśmy. Kiedy przyjechaliśmy na miejsce, zostało 20 minut do próby, więc Paul kazał mi i Harremu iść do parku obok stadionu, na którym miał się odbyć koncert.
Ledwo weszliśmy do parku, trzymając się za ręce, a już zostaliśmy otoczeni przez tysiące paparazzi.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam, że tak długo nic nie pisałam, ale mam strasznie dużo nauki i nie wyrabiam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz