poniedziałek, 28 października 2013

Roz.5

 Przywarłam do Harrego wystraszona. Wiecie, nie codziennie jestem otoczona przez jakieś nieznane mi nastolatki, które wykrzykują imię mojego przyjaciela i moje, oraz przez setkę paparazzi gdzie jeden drugiego przekrzykuje, żeby popatrzeć w jego stronę i do tego jeszcze jebnąć smajla...
Harry widząc moją reakcję zaśmiał się i przytulił mnie mocniej. Gdyby wzrok mógł zabijać to Styles już by dawno nie żył za ten śmiech... Chciałam się naprawdę przejść z Harrym przez park, ale nawet jedno kroku nie zrobiliśmy a zadzwonił Paul i kazał nam wracać. Normalnie przejście przez ulicę zajmuje 2 minuty, ale nam zajęło o 10 minut więcej bo nie mogliśmy się przecisnąć miedzy tymi ludźmi. Wkurzona zaczęłam przepychać się łokciami, odgradzając przy tym sobie i Harremu drogę.
-Wow, następnym razem jak będę musiał gdzieś iść, to powiem Paulowi, żeby pozwolił mi iść z Tobą bez ochroniarza.-uśmiechnął się Hazz.
-Ty się nie śmiej! Zazwyczaj takie sposoby to przydają się w szkole, ale nie na co dzień kiedy dwójka ludzi chce iść na spacer do paku...
-Zapomniałaś kochanie, że na spacer do parku poszłaś z bożyszczem  nastolatek, Harrym Edwardem Stylesem. Musisz się przyzwyczaić, teraz każdy Twoje wyjście będzie tak wyglądać.-pocieszał mnie.
-Może gdybym nie poszła z Tobą do tego warzywniaka i nie okrzyknęli nas parą to by to tak nie wyglądało.-powiedziałam wchodząc do wielkiego budynku.
-Viv, nawet gdyby było tak jak mówisz, to i tak by to wyglądało tak jak wygląda. Jak już wychodziliśmy z centrum handlowego i do niego wchodziliśmy, robili zdjęcia, więc nawet będąc naszą przyjaciółką nie mogłabyś wyjść na miasto bez towarzystwa fleszy. Nasza stylistka nie może wyjść, a ty będąc naszą przyjaciółką tym bardziej.-wytłumaczył mi.
-Czemu Wy zawsze macie rację??!!-uniosłam ręce do góry wchodząc do windy.
-Wiesz tkwimy w tym od 3 lat, i przez ten okres czasu dużo się nauczyliśmy na ten temat.
-Nie chętnie to robię, ale muszę Ci przyznać rację.
Poszliśmy na górę tam przywitali nas znowu Paul i chłopcy. Chłopcy nagrywali chyba przez jakieś 4 godziny albo i dłużej, nie wiem ile ale dla mnie to i tak trwało wieczność, niektóre piosenki musieli nagrywać 2 razy bo się wygłupiali, lecz gdy tylko zauważali mój zabójczy wzrok przestawali.
-Aleee jestem głodny, od 4 godzin nic nie jadłem!!-krzyknął Niall gdy wychodziliśmy ze studia.
-Gdybyście się nie wygłupiali to gwarantuję Ci, że już dawno być coś zjadł!-westchnęłam.
-Viv, jesteś tu nowa, więc czas Ci wytłumaczyć niektóre rzeczy. Jeden, wygłupy przy nagrywaniu piosenek to tradycja, dwa Harry jest mój i tylko mój! Trzy jesteśmy sławni i seksowni.-uśmiechnął się Louis.
-Chodźmy do Nandos bo w sumie ja też jestem głodny.-stwierdził Liam.
-No ja też.-przytaknął mu Zayn.
-A ja nie jestem.-stwierdziłam.
-Viv, kiedy Ty jesteś głodna? Jesteś u nas już jakiś czas i widziałem Cię tylko raz z jedzeniem w ręku. Jeśli w ogóle jedzeniem można nazwać pół kromki z masłem...-zamyślił się Zayn.
-Jaki masz wzrost i wagę?-zapytał mnie Louis, bawiąc się telefonem. Yghh... nie podoba mi się to... Oni nie muszą wiedzieć, że jestem chora... A jak już mają się dowiedzieć to nie muszą w ten sposób... Ale cholera znowu nie wiem jaką mam wagę podać żeby pasowała do mojego ciała... Yghhhhhh... No dobra, powiem im...
-175 cm i 52 kilo...-powiedziałam ledwo słyszalnie.
-Kurwa... Dziewczyno Ty masz niedowagę i to dużą!-prawie krzyknął Louis, patrząc na ekran swojego telefonu.

-Viv?-zapytał mnie Harry.
-Jesteś na coś chora?-zapytał mnie Liam, delikatnym tonem, pełnym troski.
-Możesz nam powiedzieć. Jeśli tak to Ci pomożemy.-przytulił mnie Niall.
-Tak kurwa jestem! Od 2 lat jestem kurwa chora na anoreksję! I do tego kurwa nigdy nie ubiorę krótkich spodenek bo mam nogi całe w bliznach! Kurwa tak jestem głupia bo mam kurwa anoreksję i się kurwa tnę!!-krzyknęłam na tyle głośno ile pozwalało mi gardło. 
Cała zalana łzami zaczęłam uciekać prosto przed siebie. Nie wiedziałam nawet gdzie jestem, ale mnie to nie obchodziło. Chciałam uciec jak najdalej od nich i tych wszystkich pytań "Dlaczego?" "Czemu to robisz?".
Chcą mi pomóc... doceniam to, ale nikt mi nie pomoże, ojciec mnie wysyłał do tych wszystkich psychologów ale ci mi nic nie pomogli... 
Jestem gruba, będę gruba i zawszą byłam.  

   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz