wtorek, 17 września 2013

Roz.1

-Witaj kochanie, dostałaś moje sms'y?-usłyszałam.
Od jakiś 6 dni dostaje dziwne sms'y treści "Witaj kochanie, pięknie dziś wyglądasz" "Nie ładnie tak samej chodzić o tej porze po mieście". Wszystkie były z nieznanego numeru. Mało tego dostawałam kwiaty i czekoladki. Już wiem od kogo to. Facet zaczął się do mnie dobierać, próbowałam się bronić, ale co taka dziewczyna jak ja może? Zamknęłam oczy, i nagle przestałam czuć dotyk tego faceta i usłyszałam odgłosy bójki. 
Otworzyłam powoli oczy i ujrzałam jak facet, który przed chwilą się do mnie dobierał leży na ziemi, i jest obkładany pięściami przez kolesia w okularach przeciw słonecznych i kapturze. Ciekawe po co mu te okulary o godzinie 21.00 kiedy jest ciemno? Dobra nie wnikam. Kiedy zobaczyłam, jak ten facet zaczął pluć krwią, postanowiłam się poruszyć i przypomnieć o swojej obecności tutaj, bo ten chłopak jeszcze go zabije.
-Dość.-powiedziałam wystraszona. Chłopak słysząc moje przerażenie w głosie, momentalnie przestał i odwrócił głowę w moją stronę i powoli wstał zbliżając się do mnie. Jak na zawołanie zaczęłam się oddalać, ale w mojej ucieczce przeszkodził mi mur za moimi plecami.
-Wszystko w porządku? Zrobił Ci coś? Jak się czujesz?- chłopak zaczął zasypywać mnie pytaniami.
-Wszystko dobrze, nic mi nie zrobił. Dziękuję.-powiedziałam dalej wystraszona.
-Ej nie bój się mnie. Jestem Niall.-mówiąc to chłopak ściągnął swoje okulary i kaptur.
-Kojarzę Cię. Ty jesteś ten Niall Horan z One Direction?-zapytałam.
-Tak. A ty fanka?
-Nie. Ale muszę przyznać, że piosenki, które puszczają w radiu waszego wykonania są fajne Jestem Viv.
-Dziękujemy. Znasz tego faceta?
-Nie, ale wie gdzie mieszkam i z tego co widzę to łatwo nie odpuści.-powiedziałam zmartwiona, bo zdałam sobie sprawę, że muszę przeprowadzić, a nie mam na to pieniędzy.
-Co sie stało?-zapytał mnie Niall.
-Nic, tylko zdałam sobie sprawę z tego, że muszę się przeprowadzić, a nie stać mnie na to.-powiedziałam, odgarniając włosy z czoła.
-Jeśli chcesz możesz przez jakiś czas zamieszkać u mnie, znaczy u nas, bo mieszkam z resztą zespołu.-zaproponował Niall.
-Nie, nie będę robiła kłopotu, dam sobie jakoś radę.
-To żaden kłopot. Mamy wolny pokój, który chcieliśmy wynająć, ale boimy się, że trafimy na nieodpowiednią osobę. Możemy nawet teraz jechać do Ciebie po twoje rzeczy i jeszcze dzisiaj się wprowadzisz. Proszę.-powiedział robiąc słodkie oczka.
-Niall, ale ja nie mam pieniędzy, żeby się dorzucać do rachunków, ja ju teraz zalegam z czynszem o 3 miesiące.-powiedziałam.
-Viv. Jesteśmy najsławniejszym boysbandem na świecie, myślisz, że nas nie stać  na przygarnięcie tak pięknej dziewczyny ja Ty pod nasz dach?-powiedział z szerokim uśmiechem. Boże jaki on ma piękny uśmiech!
-No dobrze.-zgodziłam się, nie będąc dalej przekonana do tego pomysłu.
Niall złapał mnie za rękę i zaprowadził do swojego czarnego Mercedesa. Podałam mu adres mojego mieszkania i już po 10 minutach byliśmy na miejscu.
Weszłam razem z Niallem na górę i już po chwili znaleźliśmy się w moich skromnych progach.
-Mieszkasz sama?-zapytał.
-Tak, moja mama nie żyję, a tata mieszka ze swoją nową żoną w Menchesterze, a ja się wyprowadziłam tutaj.-powiedziałam nie przerywając pakowania się.
Razem z Niallem stwierdziłam, że lepiej weźmiemy wszystkie moje rzeczy, bo wracać tu już nie mam zamiaru. Tylko był jeden problem, zanim się kompletnie wyprowadzę muszę zapłacić zaległy czynsz, a nie mam w kieszeni 900 funtów. Także chcąc nie chcąc Niall zapłacił go za mnie.
Zapakowaliśmy wszystkie pudła do auta i ruszyliśmy w stronę domu chłopaków.
-Gdzie twój tata pracuje?-zapytał mnie blondyn w czasie jazdy.
-Jest prawnikiem, najlepszym w mieście.-odpowiedziałam.
-I nie wspiera Cię finansowo?
-Nie. Chciałam sama sobie dać radę, stać się samodzielna i przestać być uzależniona od Katrin, jego nowej żony. Dlatego mnie nie wspiera.-opowiedziałam mu.
-Rozumiem. Jesteśmy na miejscu.-powiedział, dopinając pasy bezpieczeństwa.
Za chwilę znalazł się przy moich drzwiach i pomógł mi wysiąść.
Kiedy wysiadłam zobaczyłam oświetloną przez małe lampki ścieżkę prowadzącą do do wielkiego domu. 
-Wow.-tylko tyle udało mi się powiedzieć.
-Robi wrażenie, ale i tak chcemy go trochę powiększyć. Zamknij usta kochanie bo Ci mucha wleci.-powiedział blondas śmiejąc się ze mnie i zaczął wypakowywać moje rzeczy z auta. Stałam jeszcze chwile jak słup po czym podeszłam do chłopaka i pomogłam mu rozpakowywać moje rzeczy.
Wzięliśmy to co daliśmy radę i zaczęliśmy zmierzać w stronę drzwi. Kiedy Niall otwarł drzwi i weszliśmy do środka usłyszałam krzyki i przed moją twarzą przeleciał makaron?!
-Co Ty w zoo mieszkasz?-zapytałam, schylając się bo leciała następna porcja makaronu.
-Na to wygląda.-powiedział i momentalnie przy nim zjawił się chłopak o ciemnej karnacji i czarnych włosach postawionych jak na moje oko na żelu.
-Niall, ratuj mnie. Louis chcę wylać wodę na moje włosy, a układałem je półtorej godziny!-zaczął  krzyczeć i dopiero po chwili zauważył mnie.
-Witam śliczną panią. Jestem Zayn.-powiedział, przytulając się do mnie, kiedy się ode mnie odsuwał został przez kogoś oblany wodą i ja przy okazji też.
-Kurwa!-wydarł się Zayn.
-O mamy nową koleżankę. Jestem...-nie dałam mu dokończyć.
-Louis, wiem. Mam na imię Viv.-powiedziałam, wyciskając swoje włosy z wody.
-Fanka?-zapytał mnie Louis.
-Nie, ale Zayn się darł, że jakiś Louis chce go oblać wodą, a, że Ty przyleciałeś z butelką wody i oblałeś jego i przy okazji mnie, to wnioskuje, że Ty jesteś Louis.-powiedziałam.
-Mądra.-stwierdził Lou, kiwając głową.
Po chwili przyleciał jakiś inny koleś z wystraszoną miną i stwierdził, że Harry go goni z łyżką. Z nimi też dość szybko się zapoznałam. Po jakiejś chwili dopiero Harry zauważył moje rzeczy przy wejściu.
-A te kartony to po co?-zapytał.
-No Viv, przez jakiś czas z nami zamieszka.-powiedział uśmiechnięty Horan.
-Tylko do momentu aż nie znajdę mieszkania.-dodałam szybko.
-Fajna jesteś, lubię Cię, możesz z nami zamieszkać na stałe.-powiedział Louis.
-Nie stać mnie, żeby się dokładać do rachunków za taki wielki dom.-westchnęłam.
-Dziewczyno, siedzisz właśnie w jednym pokoju z 5 najprzystojniejszymi kolesiami we wszechświecie i oni Ci proponują, żeby z nimi zamieszkać a Ty się martwisz o kase?-zapytał Zayn.
-Viv, mamy na tyle pieniędzy, żebyś mogła tu zamieszkać, jest jeden pokój wolny więc możesz w nim zamieszkać. Rachunkami się  nie przejmuj, my ci proponujemy mieszkanie tutaj my płacimy.-stwierdził ochoczo Liam.
-No okeey...-powiedziałam.
-Właśnie Viv, trzeba iść po reszte Twoich rzeczy bo zostały w aucie.-powiedział Niall wstając i kierując się w stronę drzwi a za nim Louis z Harrym.
-A i jutro jedziemy po nowy telefon dla Ciebie, i odpowiadając na Twoje następne pytanie ja płacę.-powiedział Niall puszczając do mnie oczko.
-Spróbuj człowieku stać się samodzielny i tu nagle pojawia Ci się 5 chłopaków.-westchnęłam.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz